środa, 28 października 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część XI

Ruchliwy Zarząd Z[wiązku] S[trzeleckiego] w Rabce zorganizował 17 marca, jako rozpoczęcie wiosennego sezonu lekkoatletycznego, biegi naprzełaj na trasie 3 klm. Na starcie stanęło około 40 zawodników z pobliskich oddziałów i klubów rabczańskich. Po zawodach nagrody zwycięzcom wręczył dr. Kazimierz Kaden – właściciel zdrojowiska, w obecności komisji sędziowskiej i licznie zgromadzonej publiczności. Na specjalną uwagę zasługuje wynik ob. Tirka J. (Z.S. Raba – Wyżna), który przybył w czasie 12,3 sek., zdobywając pierwsze miejsce i cenną nagrodę Zarządu Z.S. Rabka. Sprawna organizacja spoczywała w rękach sekretarza oddziału Z.S.
Strzelec z kwietnia 1935 r.

Biegi przełajowe na ulicach Rabki zorganizowane w ramach Narodowych Biegów Przełajowych,
jakie odbyły się równolegle w wielu miastach kraju.

Na wieść o zgonie ś.p. Marszałka Józefa Piłsudskiego, Zarząd Oddziału Z.S. w Rabce zwołał nadzwyczajne Walne Zebranie wraz ze Związkiem Rezerwistów i Legjonistów, na którem wśród poważnego nastroju, po krótkiej przemowie ob. Leszka Hrabyka – odczytano Orędzie p. Prezydenta i Rozkaz Kmdy Gł. Z.S. Pamięć wielkiego Wodza Narodu uczczono 3 minutową ciszą. Po złożeniu uroczystego ślubowania i wysłaniu szeregu depesz zamknięto zebranie. Prócz tego Z.S. wraz z komitetem lokalnym zorganizował uroczystą akademię i nabożeństwo, podczas którego strzelcy trzymali straż honorową – podczas zaś akademji, pluton Z.S. prezentował broń przed portretem ś.p. Marszałka.

piątek, 25 września 2026

Historia Zespołu Szkół w Rabce–Zdroju cz.3

1991 - 2026



W 1937 roku Kuratorium Okręgu Szkolnego w Poznaniu i Towarzystwo Pomocy Naukowej im. Karola Marcinkowskiego rozpoczęło starania o budowę w Rabce Domu dla Kolonii Leczniczych. Rozpoczęto zbieranie funduszy. Do realizacji projektu przyczynili się uczniowie wielkopolskich szkół i ich rodzice, wykupując cegiełki o różnej wartości. Uzyskane pieniądze umożliwiły w 1938 roku rozpoczęcie budowy domu przy ulicy Kościuszki, na południowo – zachodnim stoku Bani.

Panorama Rabki – Zdroju, 2026 r.
(ze zbiorów Bartłomieja Roga).

Uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego odbyła się 21 listopada 1938 roku. Zaproszonych gości, jako gospodarz powstającego budynku, powitał Kurator Okręgu Szkolnego w Poznaniu Jan Jakóbiec.

czwartek, 17 września 2026

Historia Zespołu Szkół w Rabce–Zdroju cz.2

1945 - 1991


W lipcu 1945 roku willę „Tereska” przejęła ponownie Zofia Szczuka, będąca jedyną jej właścicielką i spadkobierczynią. Budynek, zdewastowany przez wojska niemieckie, a później radzieckie, częściowo wyremontowała i wydzierżawiła Skarbowi Państwa na potrzeby szkolnictwa. Wynajem budynku trwał aż do roku 1991.

15 października 1945 roku w willi „Tereska” przy ulicy Słonecznej rozpoczęło działalność 3-letnie Państwowe Seminarium dla Wychowawczyń Przedszkoli, powołane zarządzeniem Ministra Oświaty z dnia 31 sierpnia 1945 r. Dyrektorką została warszawianka, absolwentka uniwersytetu w Genewie, pedagog, dr nauk przyrodniczych Wanda Daszewska, która zamieszkała w Rabce po upadku powstania warszawskiego.

Willa „Tereska” od 1945 r. siedziba Państwowego Seminarium dla Wychowawczyń Przedszkoli
(ze zbiorów Józefa Szlagi).

Historię naszej szkoły można by ująć w kilku tomach. Mało jest chyba szkół w Polsce, które rozwijały się i rosły w tak ciężkich warunkach jak nasza – pisała Zofia Mrowec, nauczycielka muzyki i wychowania muzycznego, która w „Teresce” pracowała czterdzieści lat, od 1945 do 1985 roku – Dnia 1 września 1945 r. Kuratorium OS. Krakowskiego wynajęło od p. Zofii Szczuka budynek, w którym przed wojną mieściło się prywatne gimnazjum żeńskie wraz z internatem, prowadzone przez jej siostrę p. Irenę Szczuka. W budynku tym przez cały okres okupacji mieściło się gestapo. Po zakończeniu działań wojennych budynek wewnątrz był kompletnie zdemolowany. Nie było okien, drzwi, korytarze zupełnie zniszczone, parkiety spiętrzone, podmyte wodą. Sala gimnastyczna na III piętrze przedstawiała żałosny widok – ogromny śmietnik, podłoga zniszczona, wybite w ścianach dziury, w których umieszczono rury do pieców żelaznych, okna powybijane, boazeria zdarta, spalona.

czwartek, 10 września 2026

Historia Zespołu Szkół w Rabce–Zdroju cz.1

Szukając początków obecnego Zespołu Szkół w Rabce-Zdroju, mieszczącego się przy ulicy Kościuszki 9, należy cofnąć się do okresu międzywojennego i przypomnieć historię tej placówki, której początki sięgają 1926 roku, a która w 2026 roku obchodzi 100-lecie swojego istnienia. Jednocześnie rok ten stanowi 35-lecie liceum ogólnokształcącego i 20-lecie technikum.

Artykuł jest próbą przedstawienia tych 100 lat istnienia placówki – od czasów, gdy jej patronką była św. Tereska, następnie Maria Kownacka, a obecnie ks. prof. Józef Tischner.

1926 - 1939


Początki obecnego Zespołu Szkół w Rabce-Zdroju mają miejsce w okresie międzywojennym i są związane z powstaniem oraz działalnością Zakładu św. Tereski sióstr Szczuka i ich matki Marii Sroczyńskiej.

Założycielki Zakładu św. Tereski w Rabce pochodziły ze starej rodziny szlacheckiej mieszkającej na Litwie i Podlasiu. Ich ojciec, Konstanty Szczuka herbu Grabie, był właścicielem niewielkiego majątku Antonin na Podlasiu. W 1895 roku Konstanty poślubił Marię z Szadurskich. Rodzice doczekali się czwórki dzieci: Ireny (ur.1896 r.), Zofii (ur.1899 r.), Krystyny (ur.1901 r.) i najmłodszego Stanisława (ur.1904 r.) Rodzeństwo wychowywało się w domu, w którym żywe były tradycje powstańcze, w atmosferze głęboko religijnej i patriotycznej. Gdy Konstanty zmarł jeszcze przed I wojną światową, Maria ponownie wyszła za mąż za doktora Sroczyńskiego. Po jego śmierci rodzina znalazła się w trudnych warunkach materialnych. Sytuacja stała się jeszcze gorsza w czasie wojny polsko - bolszewickiej, w sierpniu 1920 roku, ich rodzinny Antonin został zniszczony. Maria podjęła więc decyzję o sprzedaży zrujnowanego majątku i przeprowadzce do Poznania. Siostry rozpoczęły tam studia na uniwersytecie, ale pieniądze szybko pochłonęła inflacja. Rodzina pozostała bez środków do życia. Panie próbowały sobie jakoś radzić, matka zarabiała, piekąc wafelki i szyjąc, siostry zrezygnowały ze studiów i zatrudniały się jako nauczycielki w prywatnych domach, jednakże dochód z tych prac nie wystarczał na utrzymanie rodziny.

W 1925 roku Krystyna otrzymała propozycję zatrudnienia w Rabce w Zakładzie Sióstr Nazaretanek jako nauczycielka w prowadzonym przez siostry gimnazjum. Zdecydowała się na wyjazd i podjęła pracę. Szybko zorientowała się, że w Rabce jest duże zapotrzebowanie na opiekę nad dziećmi, dlatego wpadła na pomysł zorganizowania własnej małej kolonii leczniczej dla dzieci chorujących na płuca. Jej propozycja została zaakceptowana przez matkę i siostry, które w początkach 1926 roku przyjechały do Rabki. Wynajęły mieszkanie w willi „Liliana” i rozpoczęły przygotowania do pierwszego letniego turnusu kolonii.

piątek, 4 września 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część X

Poza prezentowanymi już wcześniej imprezami sportowymi, w Rabce stosunkowo mało było innych wydarzeń sportowych, które byłyby na tyle ważne, aby prasa była nimi zainteresowana. Nie znaczy to jednak, że w lecie poza tenisem czy pływaniem nie działo się u nas nic szczególnego. Wiadomo bowiem że organizowane były różnorakie zawody lekkoatletyczne, biegi przełajowe – w ramach narodowych biegów przełajowych, mecze siatkówki czy nawet koszykówki, jednakże stosunkowo rzadko można napotkać ślady takich wydarzeń w ówczesnej prasie. Ale czasem się udaje, o czym poniżej.

Ruchliwy Związek Strzelecki w Rabce urządza w dalszym ciągu zawody strzeleckie o odznakę strzelecką III klasy. Również w czerwcu odbędą się podobne zawody o odznakę strzelecką II klasy, ale z udziałem tylko tych zawodników, którzy brali udział w zawodach o odznakę III klasy.

W zawodach mogą brać udział wszyscy Obywatele i Obywatelki. Zgłoszenia wszystkich, którzy chcą ubiegać się o P[aństwową] O[dznakę] S[portową] należy kierować osobiście, ewentualnie pisemnie na ręce Powiatowego Komendanta P[rzysposobienia] W[ojskowego] i W[ychowania] F[izycznego], por. Zaziemskiego w Starostwie.

Związek Strzelecki Oddział w Rabce urządził w niedzielę, dnia 14 maja br. Zawody Strzeleckie, „10 strzałów ku Chwale Ojczyzny” dla pań i panów oraz organizacyj i starszej młodzieży o odznakę strzelecką III klasy. 
Gazeta Podhalańska z maja 1933 r.

Ćwiczenia na strzelnicy

czwartek, 20 sierpnia 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część IX

Po ukończeniu cyklu o historii tenisa w Rabce, mam świadomość, że nie wszystko co z nim związane udało mi się naświetlić i wyjaśnić. Zdecydowałem się jednak posiadane materiały udostępnić, bo dotychczasowa wiedza na poruszany temat, w Rabce w zasadzie była bliska zera. Prowadziło to więc do dowolnej interpretacji zasłyszanych kiedyś, gdzieś, od kogoś w rozmowach, szczątkowych informacji – nie zawsze prawdziwych.

Podobnie rzecz ma się z kolejnym tematem, który postanowiłem podjąć. Dlatego pozostanę przy kontynuowaniu tematyki sportów letnich w Rabce, przedstawiając obecnie to, co udało mi się dotąd odszukać i usystematyzować, w tak różnie przedstawianym oraz drażliwym dla nas rabczan temacie, jaki od lat stanowi basen rabczański.

Starałem się nigdy nie zajmować stanowiska w kwestii pojawiających się w przestrzeni internetowej komentarzy i opinii na poruszane w sieci tematy, bo uważam że nie ma najmniejszego sensu odnosić się do nich. Przeglądając jednak pobieżnie kilka komentarzy, jakie pojawiały się w mediach społecznościowych na temat właśnie basenu, nasuwa się nieodparcie refleksja, że niektórzy piszący, to tacy „etatowi komentatorzy, pseudo-odkrywcy”, którzy nie zgłębiwszy uprzednio tematu, lansują zasłyszane lub swoje, niemal science fiction teorie, chyba tylko po to by zaistnieć w sieci, by jeden przed drugim wykazać się kreatywnością, uzyskać poklask, podziw dla swej pseudo wiedzy? Tak po prawdzie nie wiadomo dlaczego i po co w ogóle zabierają głos w sprawie, nie wnosząc nic konkretnego, a wręcz fałszują i zamydlają poruszane kwestie. Dla nich ważne, że wzrasta oglądalność i tylko to się liczy (i nie dotyczy to tylko basenu).

środa, 24 czerwca 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część VIII

Gdy prześledziłem przebieg tenisowych turniejów uzdrowiskowych w Rabce, Zakopanem czy Krynicy, zabrakło mi w nich jednej, jakże ważnej dla polskiego tenisa postaci, mianowicie Ignacego Tłoczyńskiego, jednego z najlepszych tenisistów lat trzydziestych w Polsce. Co prawda w 1933 roku pojawił się na mistrzostwach w Krynicy, jednak w finałowym deblu przegrał w parze z Jerzym Stolarowem przeciw parze Józef Hebda i Ernest Wittmann, w stosunku 6 : 3, 6 : 4. Był to jedyny jego występ w całym cyklu turniejów uzdrowiskowych. I myślę, że końcowe klasyfikacje turniejów rabczańskich wyglądałyby zgoła inaczej, gdyby Tłoczyński brał w nich udział.

Polscy tenisiści, stoją od lewej:
Jerzy Stolarow, Ernest Wittmann, Józef Hebda i Ignacy Tłoczyński.

Ignacemu Tłoczyńskiemu – najwybitniejszemu polskiemu tenisiście w okresie międzywojennym, wówczas będącemu trzecią rakietą w Europie, mimo absencji na rabczańskich turniejach, warto poświęcić kilka zdań.

wtorek, 16 czerwca 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część VII

Cztery żywioły w Rabce

Są takie szczęśliwie sytuowane przez naturę miejscowości, gdzie wszystkie cztery żywioły na wyścigi służą człowiekowi.

Ta symfonia żywiołów łagodnych i posłusznych człowiekowi, koncertuje w Rabce.

Ziemia jest tam urocza, a pejzaż soczystej zieleni pól, parków ogrodów i lasów czyni pobyt człowieka niemal rajskim.

Powietrze, pełne ozonu i zapachu świeżej zieleni napełnia płuca człowiecze ożywczym balsamem, krzepi i leczy.

Ogień słoneczny, łagodzony rześkiem powiewem wiatru, wypala wszystkie niedomagania ciała.

Woda, z głębi ziemi niosąca sole mineralne i tryskająca na zewnątrz z czeluści podziemnych w postaci krzepnącej solanki, jest niezastąpionym lekiem dla ludzi od lat 2-ch do 100.

Nic dziwnego, że tysiące osób szuka corocznie w Rabce ratunku dla zdrowia u tych czterech dobrotliwych żywiołów rabczańskich: ziemi, powietrza, ognia i wody.

Naturalnie, że wszystkie te żywioły są w Rabce w gatunku wyborowym.

Il. Kur. Codz. z lipca 1932 r.

Mistrz Zakopanego 1933 roku Walenty Bratek
 i Zbigniew Bełdowski. 


Bratek mistrzem tenisowym Zakopanego

Zakopane, 7 sierpnia (Ts). Dziś w czwartym i ostatnim dniu międzynarodowego turnieju tennisowego o mistrzostwo Zakopanego, toczyły się rozgrywki w drugiej klasie panów, w grze pań z wyrównaniem, finały pojedynczej gry pań i finały gry podwójnej panów.

Mistrzostwo Zakopanego w grze pojedynczej panów zdobył Bratek (AZS Poznań) po ciężkiej walce z Tarłowskim 6 : 2, 3 : 6, 6 : 0, 2 : 6, 7 : 5.

W drugiej klasie panów zwyciężył Moor Babireckiego w stosunku 6 : 3, 4 : 1, ser. Z poprzednich wyników pań należy zanotować grę pomiędzy Orzechowską i Boniecką z wynikiem 6 : 2, 3 : 6, 6 : 4. W grze mieszanej i w grze podwójnej panów ostateczne wyniki będą znane dopiero późnym wieczorem.

Siostry Jędrzejowskie,
z lewej Zofia z prawej Jadwiga w grze podwójnej pań.

Jutro we wtorek o godz. 3 po południu rozpoczyna się turniej tennisowy w Rabce przy współudziale pp.: Jadwigi Jędrzejowskiej, Wandy Dubieńskiej, Pozowskiej, Orzechowskiej, Zofji Jędrzejowskiej [siostry Jadwigi], Hebdy, Wittmana, Jerzego Stolarowa, Bratka, Tarłowskiego i innych. 

Il. Kur. Codz. z sierpnia 1933 r.

sobota, 13 czerwca 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część VI

Inwestycje w Rabce

Mimo bardzo ciężkiej sytuacji finansowej robione są w Rabce liczne starania, aby odpowiednio podnieść zdrojowisko. Dzieje się to w celu zapewnienia kuracjuszom udogodnień i rozrywek. Przedsięwzięto szereg inwestycyj, z których na pierwszy plan wybija się, przeprowadzana przez Komisję Zdrojową wspólnie z wydziałem powiatowym, budowa nowej nawierzchni głównej drogi, wiodącej od parku do dworca kolejowego.

Przy ul. 3 Maja (obecna Orkana od łuku drogi koło "Gwiazdy" w dół do "Zdrojowej"), i wzdłuż łazienek położono niedawno nowy chodnik z płyt betonowych, a obok pijalni wód założono nowy piękny plac zabawowy dla dzieci, wyposażony w cały szereg atrakcyj.

Ulica 3 Maja, z prawej widoczny sklep ze słodyczami Wedla.

Gmina, wspólnie z Komisją Zdrojową, budują nową drogę wzdłuż rzeki Słonki, na odcinku Aleji Piłsudskiego (obecnie Jana Pawła II). Należy się spodziewać, iż droga ta ukończona będzie już w najbliższym czasie. Stworzy to nowe możliwości spacerowe dla kuracjuszy, gdyż wzdłuż drogi założono piękne skwery. Należy zaznaczyć, że obie wspomniane wyżej drogi, będące na ukończeniu, polane będą specjalnym olejem pyłochłonnym.

Ulicę Kościuszki, wiodącą od Aleji Piłsudskiego w górę ku lasowi – brukuje się obecnie i kładzie chodnik z płyt betonowych. (…).
 
Il. Kur. Codz. z lipca 1932 r.

wtorek, 9 czerwca 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część V

Mistrzynie rakiety

Jadwiga Jędrzejowska i Wanda Dubieńska
tenisistki krakowskiego AZS-u. 

Mistrzyni Polski, Jadwiga Jędrzejowska, która brała udział w turniejach: w Paryżu, w Berlinie i w Wimbledonie, powróciła obecnie do Krakowa, gdzie stale mieszka. Odbył się tutaj, w Parku Krakowskim popis gry tenisowej, w którym wzięły udział mistrzynie Polski Jędrzejowska i Dubieńska.

Jędrzejowska, to typowa Krakowianka, wesoła, zuchowata, roześmiana, a przede wszystkiem naturalna.

– Jakie ma pani plany na przyszłość – z takiem zapytaniem zwracam się do panny Jadzi (tak ją popularnie wszyscy w Krakowie nazywają).

– Przede wszystkiem jadę do Rabki na dwa tygodnie, a potem do Hamburga, w zimie zaś do Nicei. Pozatem muszę kurować swoją złamaną nogę. Ta noga w ogóle bardzo mnie peszy, gdyż boję się skakać.

– A trenuje Pani dużo?

– Godzinę codziennie, żeby nie wyjść z wprawy. (…).

– No, a teraz proszę zrobić przyjemną minę, zrobimy zdjęcie. Chciałbym nareszcie dla „Światowida” mieć porządną fotografię Pani, bowiem wszystkie dotychczasowe są poprostu straszne, a szczególnie te z Anglji.

– A czy to będzie lepsze?

– Naturalnie! Nie tylko lepsze, ale najlepsze!

Że słowa dotrzymałem, o tem się może każdy przekonać, spojrzawszy na fotografję w „Światowidzie”. Panna Jadzie wygląda na niej świetnie.
J.L.
Światowid z lipca 1931 r.

niedziela, 7 czerwca 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część IV

W drugim rabczańskim turnieju tenisowym w 1930 r. nie wzięła niestety udziału mistrzyni Rabki z roku 1929, Jadwiga Jędrzejowska. Po sukcesach, uzyskanych w turniejach tenisowych o mistrzostwo Niemiec w Hamburgu, udała się do Berlina, by wziąć udział w tenisowym turnieju Klubu Blau-Weiss, gdzie w grze mieszanej tworzyła parę z pierwszą rakietą Niemiec – Prennem, oraz również w grze mieszanej, z hinduską Sandison.

Jadwiga Jędrzejowska rozdająca autografy
niemieckim kibicom po turnieju w Berlinie.

Jakie inwestycje przeprowadziła Rabka w roku ubiegłym

(…). Zarząd zakładu pomnożył na terenie zakładu i parku ilość lamp elektrycznych oraz przeprowadził na rachunek Komisji Zdrojowej oświetlenie na ulicy Mościckiego [dzisiejsza ulica Chopina]. Przeprowadził następnie szereg robót ogrodniczych, upiększających park i poprawiających stan ścieżek spacerowych. Urządził 2 pierwszorzędnej jakości korty tenisowe i przygotował budowę dalszych dwóch tego rodzaju kortów, wybudował obok pijalni i łazienek nowy stały pawilon dla koncertów muzyki zdrojowej, wreszcie umożliwił organizację nowego klubu towarzyskiego, czynnego cały rok, a mieszczącego się na dogodnych warunkach w zarządowym budynku. (…).

Gazeta Handlowa z lutego 1930 r.

wtorek, 21 kwietnia 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część III


Plakat przedstawiający Joan Fry, brytyjską tenisistkę,
finalistkę Mistrzostw Wimbledonu 1925 roku.


O tenisie – jako już dyscyplinie sportowej uprawianej w Rabce – możemy mówić w zasadzie od roku 1929, kiedy to Sekcja Tenisowa krakowskiego AZS-u zorganizowała tu pierwszy turniej rozgrywek tenisowych, w ramach dorocznych „turniejów tenisowych w zdrojowiskach”. Naczelnikiem i głównym sędzią tych zawodów była jedna z pierwszych sław szermierczych środkowej Europy obecnej doby, lektor W.F.U.J. Eugeniusz Linnemann.

piątek, 3 kwietnia 2026

Rabczański park oczami przedwojennego reportera i nie tylko

Nawiązując do opisów rabczańskiego parku zawartych w 2 części cyklu o sportach letnich w przedwojennej Rabce, publikowanego obecnie na blogu Historia Rabki, aby nie rozmyć całkowicie głównego tematu tam poruszanego, ale też chcąc niejako uzupełnić, poszerzyć i dopełnić te opisy, przedstawiam w zupełnie odrębnym odcinku artykuł dotyczący właśnie rabczańskiego parku, choć nie wyłącznie, zamieszczony w czasopiśmie Kurjer Warszawski z 1933 roku.


Z letnisk i uzdrowisk.


Z Rabki

Park obszerny, rozległy i taki jakby – leśny. Nie wiadomo właściwie, gdzie się zaczyna i gdzie kończy. Drzew liściastych obfitość, a są zakątki z gęstwiną drzew szpilkowych. Gdy iść do krańców, dochodzi się do potoków górskich. Za niemi znów drzewa.

Park leży w zacisznej, wielkiej kotlinie w Beskidach Zachodnich. Zdala widnieją wysokie góry, odcinające się wyraźnie bielą śniegu na szczytach, co leży tu i w dni ciepłe niekiedy. Od północy pasmo Lubonia, nieco ponad tysiąc metrów wysokie, od wschodu wyższy już nieco łańcuch Gorców, sięgających wzwyż nad 1300 m. na szczycie Turbacza i – wdali, często w mgłach ukryta Babia Góra, co liczy 1725 m, nad poziomem morza.

Widok ze Starego Parku na Babią Górę 

wtorek, 17 marca 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część II

Ideę tenisa na gruncie rabczańskim zaszczepiła, urodzona w rodzinie ziemiańskiej w 1854 r. w Krzemieńcu na Podolu, Helena Prawdzic – Kuczalska, polska sufrażystka, pionierka i propagatorka na ziemiach polskich zdrowego stylu życia. Po konfiskacie przez rząd carski rodzinnego majątku zamieszkała w Warszawie, skąd wyjechała do Paryża na studia filologiczne. Tam zainteresowała się modną wówczas gimnastyką prof. Per Henrik Linga – szwedzkiego pioniera wychowania fizycznego, twórcy systemu szwedzkiej gimnastyki leczniczej (dzisiaj fizjoterapii), który w 1814 r. założył w Sztokholmie Królewski Centralny Instytut Gimnastyczny.

Helena Prawdzic – Kuczalska,
pionierka wychowania fizycznego dzieci i kobiet w Polsce


By pogłębiać swoje umiejętności w tym zakresie, trzykrotnie przebywała w Szwecji, skąd przywiozła do Polski ideę „Gimnastyki szwedzkiej”. Stała się w Polsce jej propagatorką oraz pionierką wychowania fizycznego kobiet. W 1892 roku założyła w Warszawie Zakład Gimnastyki Szwedzkiej Zdrowotnej i Leczniczej oraz Masażu Dla Kobiet, a w 1908 roku – „Grażynę” (na cześć mickiewiczowskiej rycerki), pierwszą w Królestwie Polskim sportową organizację dla kobiet, stanowiącą żeński sektor Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", – najstarszej polskiej organizacji gimnastycznej. Interesowała się bardzo losem dzieci, a w szczególności sposobem spędzania przez nie wolnego czasu. Sezony letnie od 1894 roku spędzała w Rabce, gdzie organizowała dla przybywających tu dzieci ćwiczenia gimnastyki leczniczej, a dla zdrowszej młodzieży różne zabawy i gry, m. in. w lawn-tenis. Później, po kilku latach, przeniosła się do Ciechocinka. Angażowała się bardzo mocno również w życie społeczne w obu tych miejscowościach.

sobota, 14 lutego 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część I

W cyklu artykułów „Rabczańskie reminiscencje sportowe”, publikowanym na blogu Historia Rabki od marca 2023 do marca 2025 roku, w dosyć obszerny, możliwie chronologiczny i (na ile pozwoliły znalezione materiały) dokładny sposób, przedstawiony został stan i rozwój sportów zimowych w przedwojennej Rabce. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystko, co działo się tutaj w obszarze sportów zimowych, zostało w tym cyklu odkryte i uwzględnione. Nie udało mi się bowiem dotrzeć do jakichś materiałów źródłowych typu archiwalia, kroniki klubowe, pamiętniki czy inne wspomnienia.
Dziwna to rzecz, bo wiadomo że istniały jednak organizacje, jak np. KSM, których członkowie uczestniczyli w różnych zawodach zimowych i letnich, a w czasopiśmie Nasz Kurier z września 1922 roku, natknąłem się na artykuł, w którym autor opisując ogólną sytuację sportu w Polsce nadmienia, iż W Polsce na jednem z pierwszych miejsc stoi sport piłki nożnej. Wyprzedza go tylko kolarstwo i narciarstwo, a w uzdrowiskach mamy też kluby sportowe – w Rabce „Luboń” i „Słonkę”, w Krynicy „Kryniczankę”, „Sandecję” i wiele innych. Znaczyło by to, że już przed wojną istniały u nas organizacje klubowe, promujące i upowszechniające sport, więc powinny zachować się gdzieś jakieś pozostałości po ich działalności. Tymczasem nie ma śladów czy choćby wspomnień o nich. I gdyby nie artykuły i notatki z przedwojennej prasy czy przypadkowych publikacji, bardzo mgliste mielibyśmy dziś wyobrażenie o ruchu sportowym przedwojennej Rabki.

Podobnie ma się sprawa, gdy chcemy przyjrzeć się dyscyplinom sportów letnich, a nawet powiedziałbym, że jest jeszcze gorzej. Odnosi się wrażenie, że o ile sportami zimowymi zainteresowana była prasa, promując je ze względu na obsadę w poszczególnych konkurencjach, ich cykliczność oraz swoistą rywalizację zawodników z pobliskich miejscowości, o tyle sporty letnie, pomijając tenis czy później pływactwo, nie było już w tych miejscowościach na tyle atrakcyjne, by częściej gościć na łamach ówczesnej prasy. Szkoda, bo w znaczny sposób mogłoby to przyczynić się do popularyzacji różnych dyscyplin wśród szerszej społeczności, a przede wszystkim rozpropagowania idei rywalizacji wśród młodzieży.

Nie znaczy to jednak, że w obszarze sportów letnich w Rabce nie działo się nic. Chcąc przedstawić jak kształtowała się przed laty sytuacja sportów letnich w naszym mieście, czy w ogóle jakieś dyscypliny sportowe były uprawiane, jakie były bardziej popularne a jakie mniej, najprościej byłoby sięgnąć do zasobów w archiwach klubowych, ale jak już wspomniałem, w rabczańskich realiach jest z tym problem. Posiłkował się więc będę, jak i poprzednio, przedwojenną prasą oraz innymi materiałami z dawnych lat.

W miarę prezentowania materiałów, które udało mi się zgromadzić, a dotyczących jednej dyscypliny, np. tenisa, zamieszczane będą także wiadomości o innych, chronologicznie przebiegających wydarzeniach sportowych, związanych z naszym miastem, np.: Krakowski Klub Cyklistów otworzył w dniu 6 - go b. m. pierwszą swą stację w mleczarni p. Dobrzyńskiej na Plantacjach. Na stacji tej codziennie o godz. 5-tej po południu zbierać się będą członkowie Klubu i wyruszać wspólnie na wycieczki. Pierwsza taka wycieczka odbędzie się w sobotę dnia 10 b. m. do Rabki, dokąd Klub został zaproszony przez właściciela zakładu zdrojowego dra Kadena. Wyjazd nastąpi z powodu znacznej odległości o godz. 3-ciej po południu ze stacji pierwszej. Oprócz licznych cyklistów z Krakowa, do Rabki udadzą się również członkowie Klubu pilzneńskiego, którzy zjadą się z krakowskim Klubem w Myślenicach. Z rzędu licznych zabaw i niespodzianek, jakie będą miały miejsce w Rabce, wymienić możemy uroczysty wjazd do Rabki wieczorem, na oświeconych latarkami i różnokolorowymi lampionami rowerach, wyścig o nagrodę prezesowską, reunion i t. d.

Głos Narodu nr. 153 10 lipca 1897 r.

środa, 24 grudnia 2025

Chwała na wysokości a pokój na ziemi

Doroczne święta Bożego Narodzenia, na które z utęsknieniem czekają wszyscy – dzieci, młodzi i starsi, są tuż tuż, i aż trudno uwierzyć, że to już rok upłynął od poprzednich! Z niedowierzaniem stwierdzamy, że właściwie nie wiadomo kiedy i na czym czas przeleciał w tak zawrotnym tempie. Szczególnie nam - współczesnym, chorobliwie niemal uzależnionym od oszałamiających osiągnięć i cudów techniki, żyjącym w ciągłym pośpiechu i jakby ciągle w drodze.

Zapracowani, zagonieni nie mamy czasu na nic – ani na wypoczynek, ani dla rodziny, ani dla znajomych, ani dla nas samych, choćby na chwilę zastanowienia nad mijającym czasem. W tym pędzie zapominamy o tym co naprawdę jest dla nas ważne, co powinno się liczyć w życiu, co zawsze było i być powinno nadal na pierwszym miejscu w naszych dążeniach. Czytając poniższy artykuł odnosi się wrażenie, że powstał obecnie, na zamówienie jakiejś współczesnej nam redakcji. Okazuje się jednak, że 90 lat temu, kiedy to opublikowano go w czasopiśmie Gazeta Lwowska, ówczesne społeczeństwo mierzyło się z podobnymi dylematami i problemami jak my dzisiaj. Żyjemy w czasach bardzo trudnych i tak niepewnych, (ale jakże zbliżonych do tych opisywanych), że z obawą zaczynamy myśleć o tym jaka przyszłość czeka nas, nasze dzieci i wnuki, nasz kraj – Polskę.

Nadchodzące święta Bożego Narodzenie są więc dobrą okazją do szerszych refleksji oraz do tego, aby Wam, drodzy sympatycy bloga Historia Rabki, a także Waszym bliskim, złożyć serdeczne życzenia – zdrowia, wszelkiej pomyślności, życia w pokoju oraz obfitości łask od narodzonego właśnie Bożego Dziecięcia oraz by zbliżający się Nowy Rok był rokiem choć trochę lepszym od mijającego i nie wstrząsanym wydarzeniami, które dziś trudno nawet przewidywać.

poniedziałek, 25 sierpnia 2025

Spacer Pamięci – Rabka-Zdrój, 31 sierpnia 2025

83 lata temu Rabka utraciła swoją żydowską społeczność – ludzi, którzy przez pokolenia współtworzyli historię naszego miasta.

Zapraszamy do wspólnego udziału w Spacerze Pamięci, aby zatrzymać się nad historią, oddać hołd ofiarom i przypomnieć, że wojna i nienawiść niszczą nie tylko ludzi, ale całe światy.

📅 Niedziela, 31 sierpnia 2025

🕓 Godz. 16:00

📍 Deptak przed Kawiarnią Zdrojową

Uroczystość zakończy się odsłonięciem tablicy upamiętniającej rodziny Pasterów i Kleinbergów. Szczegółowy plan wydarzenia na plakacie poniżej.


Broszura Spaceru Pamięci

Przygotowaliśmy dla Państwa broszurę historyczną towarzyszącą Spacerowi Pamięci, przybliżającą dzieje rabczańskich Żydów i tragedię Zagłady.

👉 Można się z nią zapoznać online poniżej.

📌 Wersja drukowana będzie dostępna podczas wydarzenia.

Symbolika okładki

Aby w pełni zrozumieć znaczenie okładki tej publikacji, trzeba odnieść się do symboliki pomnika w Muzeum – Miejscu Pamięci w Bełżcu. Cała przestrzeń tego miejsca została zaprojektowana jako ogromna, symboliczna zbiorowa mogiła, przykryta warstwą hutniczego żużlu i ziemi. Żużel – materiał ciężki, ciemny, porowaty – niesie ze sobą wielowarstwowe znaczenie: jest obrazem bólu, cierpienia i zniszczenia, a zarazem metaforą bezimiennych prochów ofiar, które na zawsze wrosły w tę ziemię.

Na terenie pomnika wyznaczono ścieżki, w których odlano z metalu nazwy miejscowości, skąd deportowano Żydów do obozu zagłady. Nazwy te zapisano w języku polskim i jidysz – podwójnie, tak jak podwójna była codzienność i kultura ofiar. Z czasem metalowe litery pokrywają się rdzą, a ich brunatnoczerwony odcień przywołuje na myśl krew, cierpienie i nieodwracalny proces przemijania. Rdza nie jest tu wyłącznie naturalnym skutkiem upływu lat, lecz świadomym elementem projektu – symbolem pamięci, która trwa, choć nieustannie nosi w sobie ślady zranienia.

W szczególnej części tego miejsca, w niszy zwanej „Ohel”, umieszczono tablice z imionami ofiar. To wyjątkowy kontrast wobec anonimowości zbiorowej mogiły: zapisane imię przywraca jednostkową tożsamość i indywidualną historię. 

Na tej symbolice oparta została również okładka publikacji. Widnieje na niej fragment fotografii pomnika: hutniczy żużel pokrywający teren symbolicznej mogiły, ścieżka z odlewem nazwy „Rabka” w języku polskim i jidysz oraz imiona zaczerpnięte z tablic w „Ohelu”. Nad tym wszystkim umieszczono nadpalone fotografie, stare fotografie  – symbolizujące obrazy rodzin, które zostały unicestwione w Zagładzie, ale których ślady ocalały w pamięci. Ich spalone krawędzie przypominają o próbie całkowitego wymazania życia i historii, a zarazem symbolizują opór samej pamięci, która – mimo ognia i zniszczenia – nie dała się zgładzić. 

Przypowieść o odpowiedzialności

Historia uczy, ale nie zawsze zostaje w pamięci. Dlatego naszą publikację kończymy prostą opowieścią – o ogrodzie, który został powierzony ludziom. To przypowieść, która uczy, że odpowiedzialność za innych jest darem i sprawdzianem człowieczeństwa – bo miarą człowieczeństwa jest troska i opieka nad powierzonym nam życiem.

Powierzony ogród

Pewien gospodarz założył ogród. Nie był to jednak zwykły ogród. Każdą roślinę zasadził własnoręcznie – z troską, rozwagą i miłością. Rosły tam drzewa i krzewy, dzikie kwiaty i ogrodowe rabaty, wonne zioła, a nawet chwasty. Każde z nich miało swoje miejsce. Każde było częścią większej całości.

Gdy ogród zakwitł pełnią życia, gospodarz wezwał kilku ludzi, którym ufał. Rzekł do nich:

– Powierzam wam mój ogród. Dbajcie o niego i strzeżcie go. Wrócę.

Ludzie przyjęli to zadanie. Przez pewien czas opiekowali się ogrodem – podlewali rośliny, osłaniali je przed szkodnikami, zbierali opadłe liście. Ale z biegiem czasu coś się zmieniło. Nie patrzyli już na ogród jak opiekunowie, lecz jak sędziowie.

– Te rośliny są silne, a tamte słabe – mówili.

– Te są piękne, tamte brzydkie.

– Te pasują, a te tylko psują widok.

Zaczęli wybierać. Najpierw wyrywali to, co uznali za zbędne. Potem – to, co im przeszkadzało. W końcu niszczyli wszystko, co nie wpisywało się w ich własne wyobrażenie piękna i porządku.

Twierdzili, że działają dla dobra ogrodu. Że go oczyszczają. Że tworzą coś lepszego.

Z każdym rokiem ogród pustoszał. Rośliny znikały jedna po drugiej. Miliony przepadły. Barwy zbledły, zapachy uleciały. Ziemia stwardniała, a śpiew ptaków zastąpiła głucha cisza.

I w końcu gospodarz powrócił.

Stanął tam, gdzie niegdyś rozciągał się jego ogród, i długo milczał. 

Potem zapytał:

– Dlaczego to zrobiliście?

Odpowiedzieli:

– Usunęliśmy to, co było słabe i brzydkie. To, co nie pasowało. Chcieliśmy, by ogród był czysty.

Gospodarz spojrzał na nich ze smutkiem i odparł:

– Każda z tych roślin była moja. Kto dał wam prawo decydować, która ma prawo rosnąć, a która nie? Dałem wam ogród, żebyście o niego dbali – nie żebyście go oceniali. Nie byliście właścicielami. Mieliście być opiekunami. Zawiedliście. Zamiast wypełnić powierzone wam zadanie, sprzeniewierzyliście się mu i zniszczyliście mój ogród.


Zaproszenie

Zachęcamy do lektury i zapraszamy wszystkich, którzy chcą wspólnie przejść przez miejsca naznaczone historią i zatrzymać się na chwilę refleksji do spotkania na Spacerze Pamięci.

Pamiętajmy o przeszłości, by budować lepszą przyszłość.



niedziela, 27 kwietnia 2025

Rabczańska willa Erem z przeszłością

Wybierając się na wycieczkę z Rabki na popularną naszą górę Maciejową, najczęściej korzystamy z czerwonego szlaku stanowiącego niewielki fragment, liczącego niemal 500 kilometrów, Głównego Szlaku Beskidzkiego (GSB im. Kazimierza Sosnowskiego), wiodącego z Ustronia w Beskidzie Śląskim, aż po Wołosate w Bieszczadach. Szlak ten prowadzi przez szereg atrakcyjnych beskidzkich szczytów górskich oraz miejscowości będące często uzdrowiskami czy miejscami typowo turystycznymi. Przemierzając go na pewno niejednokrotnie można by usłyszeć wiele ciekawych historii dotyczących mijanych miejsc czy osób z nimi związanych, o których niby słyszano, ale jeszcze nawet nie zostały rzeczywiście odkryte, albo o których wie bardzo wąskie grono osób.

Willa Erem przy ul. Gorczańskiej – widok współczesny

Do takich miejsc śmiało zaliczyć można skromną, niewielką rabczańską willę „Erem” (wg Słownika Języka Polskiego – PWN 1982 – erem to klasztor zakonników żyjących w odosobnieniu, prowadzących pustelnicze życie). Usytuowana jest właśnie przy samym czerwonym szlaku, i dochodzi się do niej na wprost od Sanatorium im. Szebesty, u zbiegu ulic Dietla i Gorczańskiej. Jej budowniczym był ksiądz Stanisław Dunikowski, wieloletni kapelan kaplicy zdrojowej, katecheta prywatnego męskiego gimnazjum J. Wieczorkowskiego, przewodniczący Oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża, działacz ruchu oporu, więzień obozów koncentracyjnych w Auschwitz, Gross-Rosen, Sachsenhausen i Dachau.

Ksiądz kanonik Stanisław Dunikowski

W roku bieżącym mija 90 lat od czasu kiedy w budynku tym ksiądz Dunikowski założył nietuzinkową, akademicką kolonię dla niezamożnych, potrzebujących pomocy i wypoczynku studentów.

Dziś, pomimo iż w ciągu całego roku olbrzymie rzesze turystów zmierzają tym szlakiem na Maciejową, Stare Wierchy, Turbacz i jeszcze dalej, czy też w odwrotną stronę, to mało kto spośród nich ma świadomość, że mija dom z niezwykle bogatą historią przed i wojenną (podczas okupacji Erem stanowił azyl przystankowy dla uchodźców i oficerów w drodze do granicznych punktów przerzutowych).

Bardzo interesujący artykuł ukazujący historię willi „Erem”, opublikował nieznany autor pod pseudonimem P – z, w czasopiśmie Głos Narodu, z sierpnia 1938 roku, który poniżej prezentujemy. 

Józef Szlaga

poniedziałek, 17 marca 2025

Rabczańskie reminiscencje sportowe. Część IX – sporty zimowe w 1939 roku

Imprezy w Rabce przewidywane w roku 1939


Na sezon zimowy Rabka przygotowuje liczne imprezy dla rozrywki gości kuracyjnych, turystów i sportowców.

W dniu 6 stycznia odbędzie się Bieg Zjazdowy z Wielkiego Lubonia, którego metą będzie Rabka – Zaryte. Imprezę tę zorganizuje Sekcja Narciarska Ogniska Związku Podhalan w Rabce. Ta sama Sekcja urządzi w dniach 12 – 15 stycznia raid narciarski poprzez Gorce o odznakę PZN.



Największe zainteresowanie wzbudzą z pewnością organizowane przez V Okręg Krakowski PZN wspólnie z SNOPZ w Rabce Mistrzostwa Narciarskie w kombinacji klasycznej V Okręgu Krakowskiego PZN, które projektowane są na dni 21 – 22 stycznia.

Na dzień 2 lutego wyznaczony jest bieg sztafetowy 4 x 10 km tzw. „rozstawny”, urządzany również przez Sekcję Narciarską OZP.

W dwa dni później, 4 - 5 lutego odbędą się zawody narciarskie o puchar Rabki w kombinacji klasycznej. Impreza ta w przeciwieństwie do poprzednich, które z wyjątkiem rajdu przez Gorce będą mieć charakter lokalny – będzie ogólnopolska. Wreszcie w dniach 23 – 26 lutego ma się odbyć „Wędrówka Gwiaździsta”, raid górski także o odznakę górską PZN.

Kurjer Wieczorny listopad 1938r.

poniedziałek, 23 grudnia 2024

Święta



Tym razem wraz z życzeniami zamieszczamy świąteczną refleksję opublikowaną w Gazecie Lwowskiej, z grudnia 1931 roku. Autorka w sposób trochę odmienny niż zazwyczaj, opisuje atmosferę przygotowań oraz samego przebiegu Świąt Bożego Narodzenia. Przedstawia w nim obraz nowego już społeczeństwa po I wojnie światowej, które w gonitwie za codziennością i nowymi wrażeniami zagubiło zupełnie znaczenie i sens czasu oczekiwania oraz przeżywania pamiątki przyjścia na świat Dzieciątka Jezus. Dziś, czytając ten tekst sprzed 90 lat, odnosi się wrażenie, że świat stanął w miejscu, bowiem można odnaleźć w nim wiele analogii do czasów nam współczesnych, w których niestety sacrum także przegrywa z profanum.

Józef Szlaga





Święta


Możeby tak raz – jeden, jedyny raz spróbować w ten wieczór świąteczny powiedzieć sobie prawdę?...
Siedzimy znowu, jak rok temu i dwa i dziesięć i sto – przy uroczystym, wigilijnym stole. Czyjeś ręce nakryły go biało, ktoś w kącie salonu ustawił choinkę. Ktoś inny próbuje kolędowej arji. W kuchni łomot talerzy, na kredensie wonieje strucla, i schną torty na jutrzejsze przyjęcie. Wyczyszczono klamki, w oknach dano świeże firanki.

Gdy podejdziemy do szyb, zobaczymy w setkach okien niezwykłe, z bliska jarzące się światła. Na ulicach mało przechodniów. Święta.