Gdy prześledziłem przebieg tenisowych turniejów uzdrowiskowych w Rabce, Zakopanem czy Krynicy, zabrakło mi w nich jednej, jakże ważnej dla polskiego tenisa postaci, mianowicie Ignacego Tłoczyńskiego, jedenego z najlepszych tenisistów lat trzydziestych w Polsce. Co prawda w 1933 roku pojawił się na mistrzostwach w Krynicy, jednak w finałowym deblu przegrał w parze z Jerzym Stolarowem przeciw parze Józef Hebda i Ernest Wittmann, w stosunku 6 : 3, 6 : 4. Był to jedyny jego występ w całym cyklu turniejów uzdrowiskowych. I myślę, że końcowe klasyfikacje turniejów rabczańskich wyglądałyby zgoła inaczej, gdyby Tłoczyński brał w nich udział.
![]() |
| Polscy tenisiści, stoją od lewej: Jerzy Stolarow, Ernest Wittmann, Józef Hebda i Ignacy Tłoczyński. |
Ignacemu Tłoczyńskiemu – najwybitniejszemu polskiemu tenisiście w okresie międzywojennym, wówczas będącemu trzecią rakietą w Europie, mimo absencji na rabczańskich turniejach, warto poświęcić kilka zdań.
Był wychowankiem poznańskiego AZS -u i swoje sukcesy zawdzięczał głównie ciężkim treningom, ambicji, waleczności i uporowi w dążeniu do perfekcji. Był dwunastokrotnym zdobywcą tytułu mistrza Polski (5 w grze pojedynczej, 5 w podwójnej oraz 2 w grze mieszanej), 7 razy zwyciężał w międzynarodowych mistrzostwach Polski. W podwójne grze mieszanej, siedmiokrotnie uzyskiwał mistrzostwa Polski w parze z Jadwigą Jędrzejowską – stanowili parę najlepszych polskich tenisistów.
![]() |
| Dwaj wybitni rywalizujący ze sobą tenisiści: Ignacy Tłoczyński z Poznania i Józef Hebda ze Lwowa. |
Prowadził ostrą rywalizację z Józefem Hebdą o prymat i miano najlepszego polskiego tenisisty lat trzydziestych. Przez dziesięć lat zmieniali się na czele listy klasyfikacyjnej na której prowadzili po pięć razy na koniec sezonów; zdobywając w 1939 roku puchar Millera wyprzedził w tej rywalizacji Hebdę. W ankiecie „Przeglądu Sportowego” na Najlepszego Sportowca Polski danego roku znalazł się trzykrotnie w gronie 10 najlepszych: w 1931 na 2 miejscu, w 1933 na 8 i w 1934 zajął 7 miejsce.
Na arenie międzynarodowej, zwyciężał wielu przedstawicieli europejskiej tenisowej czołówki, w Pucharze Davisa w grze pojedynczej posiadał trzykrotnie więcej pojedynków wygranych niż przegranych.
![]() |
| Bill Tilden amerykański tenisista wszechczasów. |
W roku 1934 rozegrał pokazowy mecz, w opinii znawców tenisa, z jednym z najlepszych tenisistów i strategów meczowych w historii tenisa, Williamem Tatem Tildenem, amerykańskim tenisistą, „Wielkim Bilem”, zwycięzcą 10 turniejów wielkoszlemowych (trzykrotnie wygrał Wimbledon i siedmiokrotnie US Open), a w sumie zwyciężał w 138 turniejach.
W roku 1937 jako drugi, oczywiście po Jadwidze Jędrzejowskiej, otrzymał Odznakę Honorową dla Zasłużonych PZL-T.
Podczas okupacji, aktywny konspirator, żołnierz AK, walczył w Powstaniu Warszawskim, a po jego upadku trafił do obozu jenieckiego w Austrii. Po wyzwoleniu oflagu osiadł w Szkocji. Na emigracji w Anglii spędził 50 lat, zmarł w Edynburgu w 2000 przeżywszy 89 lat. Ostatecznie spoczął na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Tłoczyński od pewnego czasu czuje się źle fizycznie i nerwowo więc zwrócił się wczoraj o poradę do doskonałego internisty, dra Leona Zielińskiego.
Doktor zaordynował natychmiastowe przerwanie gimnastyki i wyjazd do Rabki.
Wobec tego Tłoczyński wyjeżdża dziś wieczorem do Rabki, gdzie będzie werandować przez miesiąc. Jak twierdzi lekarz, Tłoczyńskiemu świetnie zrobi miesięczny pobyt w górach i prawdopodobnie bez przeszkód będzie mógł potem wyjechać w styczniu do Portugalii.
Dobry Wieczór. Kurjer Czerwony z listopada 1934 r.
Otrzymaliśmy list od Tłoczyńskiego z Rabki, w którym mistrz Polski donosi, że został przyjęty niezmiernie serdecznie przez właściciela sanatorium d-ra Tomczyka [budynek „Modrzew” mieszczący obecnie laboratorium Instytutu Gruźlicy w Rabce]. Doktór znalazł u Tłoczyńskiego płuca w doskonałym stanie i serce w dobrym, natomiast skonstatował ogólne wyczerpanie fizyczne i nerwowe. Tłoczyński nazywa swą kurację „klasztorną”, gdyż wstaje o 8-ej rano, poczem zostaje natarty zimną wodą o od śniadania do obiadu musi werandować. Po obiedzie zastrzyki na wzmocnienie i znów werandowanie aż do podwieczorku.
Dopiero po podwieczorku jest chwila wolności, wówczas można grać w bridża aż do samej kolacji. Po kolacji przez chwilę słucha się radja i już o 9-ej do łóżka.
– I tak przez cały miesiąc trzeba cierpieć. Można chyba zwariować z nudów – pisze Tłoczyński. – Trudno będzie wytrzymać tak przez miesiąc.
Rabka bardzo mi się podoba, ale niestety, deszcz leje prawie bez przerwy i człowiek siedzi jak w klatce.
Dobry Wieczór. Kurjer Czerwony z grudnia 1934 r.
![]() |
| Ignacy Tłoczyński podczas gry na kortach Wimbledonu w 1934 roku. |
Tłoczyński napisał do nas z Rabki już drugi raz: Kuracja postępuje naprzód i mam nadzieję, że szybko dojdę do siebie. Są tu piekielne nudy. Sam jeden siedzę w pensjonacie, bo sezon jesienny już się skończył, a zimowy jeszcze nie zaczął. Na dobitek złego deszcz ciągle leje.
Z Rabki pojadę wprost na święta Bożego Narodzenia do Poznania. Do p. ministra Szumlakowskiego w sprawie wyjazdu do Portugalji jeszcze nie pisałem, przypuszczam jednak, że to już uczyniła „Legja”…
Dobry Wieczór. Kurjer Czerwony z grudnia 1934 r.
Tłoczyński donosi z Rabki, że już czuje się znacznie lepiej, tak, że zaczyna nawet tęsknić za tenisem i zazdrości graczom warszawskim, którzy mogą grać na krytym korcie na Dynasach.
Pogoda w Rabce znacznie się poprawiła i w słońcu temperatura dochodzi nawet do 25 stopni, co doskonale wpływa na stan psychiczny mistrza.
Dobry Wieczór. Kurjer Czerwony z grudnia 1934 r.
![]() |
| Ignacy Tłoczyński podczas gry singlowej. |
Tłoczyński jedzie do Portugalji
Jak się dowiadujemy, stan zdrowia najlepszego polskiego tenisisty, Ignacego Tłoczyńskiego, przebywającego w Rabce, ulega stałej poprawie.
O ile w poprawie nie nastąpią niekorzystne zwroty – wówczas projektowany wyjazd Tłoczyńskiego do Portugalji dojdzie do skutku w pierwszych dniach stycznia 1935 roku.
Nowiny Codzienne z grudnia 1934 r.
Kalendarzyk turniejowy na sierpień
1 – 4 Mistrzostwa Zachodniego Zagłębia Naftowego w Jaśle.
3 – 4 Mistrzostwa Gniezna.
9 – 11 Mistrzostwa Lipna.
14 – 20 Turnieje Uzdrowiskowe w Rabce i Krynicy.
19 – 26 Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w Warszawie.
26 – 2 września Mistrzostwa Lwowa.
29 – 1 września Mistrzostwa Bydgoszczy.
Przegląd Sportowy z sierpnia 1935 r.
Turniej tenisowy w Rabce odbędzie się w dniach 11 – 12 b.m. poczem w dn. 14 – 16 rozegrany zostanie turniej w Krynicy. Następnie przewidywany jest jeszcze turniej w Zakopanem w dn. 16 – 19 b.m. Ze względu na specjalny charakter tych turniejów PZLT zezwolił na udział w nich graczy niestowarzyszonych.
Przegląd Sportowy z sierpnia 1935 r.
Nie znalazłem potwierdzenia czy zapowiadane turnieje odbyły się.
Jędrzejowska oburzona
Wobec pojawiających się wciąż w prasie wiadomości o rzekomym przejściu Jędrzejowskiej na zawodowstwo, korespondent PAT w Nowym Jorku zwrócił się do Jędrzejowskiej o wyjaśnienie. Polka była oburzona tymi plotkami i oświadczyła, ze żadnych rozmów z menadżerami nie prowadzi. Nie ma ona zamiaru porzucenia amatorstwa i żadnych ofert w tej sprawie nie przyjmuje.
Krakowski Kurjer Poranny z września 1937 r.
![]() |
| Jadwiga Jędrzejowska w podróży do Gdyni, a następnie do USA w 1937 roku. |
Jędrzejowska złamała palec u nogi
Jędrzejowską spotkał w Ameryce przykry wypadek. Jadąc z Nowego Jorku do Chicago, w drodze na zawody tenisowe w Los Angeles, na skutek zarzucania samochodu na wirażach, spadła jej na nogę ciężka walizka.
Jędrzejowska mimo to kontynuowała podróż do Los Angeles, gdzie przewieziono ją do szpitala i dokonano przeswietlenia nogi. Skonstatowano złamanie palca.
Jędrzejowska będzie musiała pozostać w szpitalu przez tydzień, istnieje jednak obawa, że tenisistka nasza dopiero za trzy miesiące będzie mogła wznowić grę na kortach.
Krakowski Kurjer Poranny z września 1937 r.
![]() |
| Zygmunt Nawratil mistrzem tenisowym Rabki w 1938 roku w grze pojedynczej panów. |
Nawratil mistrzem tenisowym Rabki
W Rabce odbył się turniej tenisowy o mistrzostwo Zdroju. W grze pojedynczej panów pierwsze miejsce zdobył Nawratil z Krakowa, bijąc w finale Olszewskiego. W finale gry podwójnej, para Nawratil – Szyszko wygrała z parą Jerzy Olszewski – Jan Wieczorkowski
6 : 3, 6 : 2, 6 : 2.*
Zwycięzcy otrzymali nagrody. (r).
Dziennik Polski z sierpnia 1938 r.
* – Jerzy Olszewski – młodszy brat Zdzisława, autora Michała od cyganów – synowie Józefa, lekarza, właściciela Zakładu Leczniczego „Olszówka”; Jan Wieczorkowski dyrektor prywatnego Gimnazjum Męskiego Sanatoryjnego w Rabce.
Turniej tenisowy w Rabce
W Rabce rozegrany został turniej tenisowy przy udziale czołowych zawodników Krakowa i Podhala. W grze pojedynczej panów pierwsze miejsce zajął Olszewski Jerzy z Rabki, bijąc w finale Nawratila z Krakowa.
W grze podwójnej zwyciężyła para Musiejowski – Grabowski z Krakowa. W zawodach startowało 25 tenisistów. Turniej cieszył się liczną frekwencją widzów. Zwycięzcy otrzymali nagrody organizacyj sportowych i Zakładu Kąpielowego.
Organizacja bardzo sprawna. (r).
Mały Dziennik 5 groszy z sierpnia 1939 r.
Dla tych którzy nie bardzo orientują się w szeroko rozumianym tenisie, podam kilka może przydatnych informacji dotyczących tej dyscypliny sportu:
Tenis – „Tenis jest to sport kreujący styl bycia sobą, dający przyjemność z aktywności ruchowej i radość z każdego udanego uderzenia; pozwala on na sprawdzenie w każdej dziedzinie sekwencji gry swojej sprawności oraz możliwości technicznych, motorycznych i mentalnych” (A. Królak „Tenis dla dzieci, nauczycieli i rodziców”. WSiP, Warszawa 1999).
Kort tenisowy – pole do gry, które ma długość 23 metrów i 77 cm; szerokość kortu singlowego to 8,23 m, a kortu deblowego to 10,97 m. Długość pola serwisowego to 6,40 m. Siatka na środku kortu ma wysokość 91,5 cm, a przy słupkach wysokość siatki to 106 cm. Jest kilka rodzajów nawierzchni kortów: ceglana, trawiasta, dywanowa oraz twarda – np. betonowa, akrylowa, asfaltowa.
Wielki Szlem – określenie dla czterech największych, najważniejszych, najwyżej notowanych, najlepiej opłacanych, najbardziej prestiżowych turniejów w profesjonalnym tenisie na świecie. Są to Międzynarodowe Mistrzostwa:
Australii – Australian Open,
Francji – French Open (Roland Garros),
Anglii – Wimbledon,
Stanów Zjednoczonych – US Open.
Zdobycie Wielkiego Szlema oznacza zwycięstwo we wszystkich czterech imprezach w jednym roku kalendarzowym. Zwycięzca Wielkiego Szlema na stałe wchodzi do historii tenisa.
Turnieje wielkoszlemowe trwają dwa tygodnie i są rozgrywane we wszystkich kategoriach. Różnią się nawierzchnią kortów, lokalizacją oraz terminami rozgrywania.
Australian Open – styczeń, pierwszy w roku Turniej Wielkoszlemowy – Wielki Szlem Azji i Pacyfiku – rozgrywany od 1905 roku, obecnie w Melbourne, w kompleksie Melbourne Park na nawierzchni twardej.
![]() |
| Kompleks tenisowy rozgrywek Australian Open – Melbourne Park. |
French Open – Centrum Narodowe Francuskiej Federacji Tenisowej – synonim Międzynarodowych Mistrzostw Francji. Drugi w roku, na przełomie maja i czerwca, Wielkoszlemowy Turniej rozgrywany na kortach ziemnych Stade Roland Garros w Paryżu od 1925 roku. Główną areną turnieju jest kort im. Philippa Chatrier’a
![]() |
| Korty tenisowe Stade Roland Garros. |
Wimbledon – Międzynarodowe Mistrzostwa Anglii rozrywane w Londynie na kortach trawiastych w klubie All England Croquet Club and Lawn-Tennis Club – rozgrywane od 1877 roku, przełom czerwca i lipca. Największe sukcesy naszych tenisistów to finały Jadwigi Jędrzejowskiej w 1937 roku i Agnieszki Radwańskiej 2012 roku. Do tego kilka zwycięstw w turniejach juniorskich, między innymi sióstr Radwańskich. Za wielu uznawany za najbardziej prestiżowy z Wielkich Szlemów. Do dziś obowiązuje tam nienaganny strój czyli „cały na biało”…
![]() |
| Kompleks kortów trawiastych Wimbledon. |
US Open – Międzynarodowe Mistrzostwa Stanów Zjednoczonych rozgrywane w Nowym Jorku na twardych kortach w kompleksie Flushing Meadows, Billie Jean King National Tennis Center na przełomie sierpnia i września Rozgrywane od 1881 roku. Jedyny spośród turniejów wielkoszlemowych, gdzie obowiązuje tie-break w piątym secie u mężczyzn i trzecim u kobiet. To właśnie na US Open miało początek wprowadzenie tie-breaka, zrównanie nagród dla kobiet i mężczyzn, sesja nocna czy niebieski kolor twardych kortów.
![]() |
| Kompleks kortów w Nowym Jorku US Open. |
Puchar Davisa – największe na świecie międzynarodowe zawody tenisowe drużyn męskich. Rozgrywki organizowane są corocznie przez Międzynarodową Federację Tenisową, a kobiecym odpowiednikiem jest Puchar Billie Jean King.
Turniej został wymyślony przez czterech zawodników z drużyny tenisowej , którzy rzucili wyzwanie studentom brytyjskim. Idea ta zaczęła zyskiwać uznanie poszczególnych związków tenisa ziemnego, więc jeden z pomysłodawców – postanowił dopracować reguły konkursu i z własnych oszczędności zafundował srebrny puchar – główną nagrodę.
Oryginalny Puchar Davisa nigdy nie przechodzi na własność zwycięskiej drużyny i na stałe pozostaje w siedzibie Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) lub w jej dyspozycji. Zwycięskie reprezentacje otrzymują jednak pomniejszone repliki tego historycznego trofeum ufundowanego w 1900 roku przez Daviesa
Pierwsze zawody pomiędzy USA i Wielką Brytanią zostały rozegrane 10 sierpnia 1900 w Brooklinie. Nazwa rozgrywek Puchar Davisa została nadana dopiero w roku 1945, po śmierci pomysłodawcy zawodów.
![]() |
| Puchar Daviesa. |
Na zakończenie tematyki tenisowej, dla relaksu i odprężenia po intensywnym kibicowaniu i niezwykłych emocjach tenisowych, coś lżejszego – poniższy artykuł z lekkim przymrużeniem oka, zmieszczonym w Przeglądzie Sportowym z sierpnia 1937 roku, autorstwa Lou Lou.
Józef Szlaga
Moje wykłady o sporcie
Tenis
Są tacy, którzy nazywają tenis sportem białym. Ale są też i inni, którzy tę samą nazwę przypisują narciarstwu. Trudno zorientować się, kto właściwie ma rację. Tam nieskalana i w nieskończoność ciągnąca się biel śnieżna – tutaj za to białe piłki, białe spodnie, białe pantofle, białe linie na korcie, a przede wszystkim biały i rozkoszny negliż tenisistek, zmuszający do zapomnienia o wszelkich troskach, kłopotach i zmartwieniach na tym ziemskim padole płaczu.
Myliłby się jednak ten, ktoby sądził – opierając się na tym właśnie negliżu – że tenis, to sport wysoce niemoralny. Nigdy na świecie. Wszak właśnie gwoli moralności przedzielono zawodników siatką, której w żadnym wypadku przekroczyć nie wolno. Poza tym swobodę ruchów na korcie ograniczają rozmaite podłużne i poprzeczne linie, nakreślone kredą na ziemi.
Przypomina się tutaj pewna prawdziwa i z życia sportowego wzięta historia, jak to jednemu turyście, w odludnym schronisku górskim, towarzyszka nakreśliła kredą na podłodze linię, poza którą nie wolno mu było przejść. I biedaczek usłuchał. Nie przekroczył linii i nie wyszedł na aut. Co potem z tej ponurej i makabrycznej historii wynikło, nie należy już do dzisiejszych rozważań.
W każdym razie w tenisie są również kredowe linie, są auty i są sędziowie autowi. Tych ostatnich wybiera się u nas w drodze ścisłej i nadzwyczaj rygorystycznej selekcji spośród ludzi odznaczających się wybitną krótkowzrocznością i specjalną skłonnością do odbywania drzemki poobiedniej w pozycji siedzącej.
Jak każdy inny sport tak i tenis posiada swój własny, odpowiednio do warunków przystosowany sprzęt, któremu też kilka słów powinno się poświęcić.
Tutaj należy przede wszystkim zwrócić uwagę ludziom, nieorientującym się dostatecznie w sprawach wychowania fizycznego, a w szczególności w tenisie, że wyraz „tenisówka“ nie oznacza bynajmniej nalewki owocowo-alkoholowej, a tym mniej nie jest on nazwą żadnego gatunku wina krajowego czy rumuńskiego. Tenisówka to po prostu pantofel, w jakim się wchodzi na kort, a kort to boisko, na którym się gra w tenis, w mniej lub więcej wesołym nastroju. Zależnie od okoliczności. Gdy się do wyżej wymienionych obiektów doda jeszcze piłki, rakietę i wspomnianą już poprzednio kolekcję białości – komplet sprzętu tenisowego będzie zupełny.
Tenis – rzecz dziwna – należy do sportów, nie wymagających od zawodnika żadnej odwagi. Gra, niestety, nie polega tutaj na tym, aby przeciwnika kopnąć, podkosić lub przynajmniej „zagrać do niego ciałem“. Przeciwnie, w tenisie właśnie unika się przeciwnika jak ognia, w czym zresztą siatka kapitalnie pomaga. Gra polega tutaj na zatruwaniu stronie przeciwnej życia przez podawanie jej piłki tam właśnie, gdzie jej w danym momencie nie ma i z wyraźną, zupełnie nieukrywaną chęcią ażeby przeciwnik nie mógł odbić podanej piłki. Środki i manewry, służące do tego celu, są rozmaite i mają swoje nazwy i terminy fachowe, pochodzenia, przeważnie, staropolskiego, jak np. draiwy, wolele, haf-woleie, bekhendy, smecze i loby.
Jeśli uważa się sport w ogólności za doskonalą zaprawę do naszej codziennej walki o byt – to z wszystkich gałęzi sportu tenis daje najidealniejszy trening w tym kierunku. Nigdzie bowiem nie ma tyle fałszów, płaskich kombinacyi, mijania przy siatce i w ogóle kiwania bliźnich jak właśnie w tenisie. Powyższa uwaga nie odnosi się, oczywiście, do tenisistów – amatorów. Ci ostatni bowiem nie potrzebują w ogóle troszczyć się o byt i o chleb codzienny. Oddani wyłącznie sportowi, grają przez cały boży rok. Zimą przebywają na Riwierze – latem jeżdżą po całej Europie, mieszkają w pierwszorzędnych hotelach, jedzą i piją na bankietach. Jednym słowem, każdy z nich mógłby z ręką na sercu powtórzyć za Stefanem Czarnieckim:
Ja nie z soli
Ani z roli
Lecz z set-boli
I mecz-boli
Wyrosłem.
Grę w tenisie zaczyna zawsze serwis. Nie porcelanowy. Nie fajansowy Nie na dwanaście, ani nawet nie na sześć osób! Serwis w tenisie jest tylko na jedną osobę, ale za to posiada tę praktyczną wyższość nad innymi, że jest to jeden jedyny na świecie serwis, którego żaden komornik nie potrafiłby zająć.
Po serwisie gracze z obu stron zaczynają biegać po korcie jak z pieprzem i częstować się zwariowanymi piłkami, a siedzący na drabinie sędzia… nic – ino liczy: piętnaście... trzydzieści. A potem czterdzieści! Przepraszam. Jeżeli za jedno dobre odbicie daje się piętnaście, a za dwa przyznaję się trzydzieści, to dlaczego za trzy dobre odbicia dostaje się tylko czterdzieści a nie czterdzieści pięć? Dlaczego tak potaniało? I kto sobie te 5 zatrzymał? Czy nasze władze sportowe zdecydują się raz wreszcie zbadać bliżej tę sprawę i poinformować zaniepokojoną opinię publiczną?!
Bądź co bądź trzeba jednak przyznać, że tenis, to może jedyna gałąź sportu, której nie potrzebujemy wstydzić się przed zagranicą. Gdzie tylko się trafi jakiś dobry turniej tenisowy, tam zaraz jak szydło z worka wyłazi sobie Polka i tłucze, biedactwo, wszystkich po kolei, aż serce rośnie. I rzecz dziwna, zagranica, która jakoś nie dowierza naszym firmom handlowym, nie ma przekonania do naszych bekonów ani uznania dla naszych jaj – gdy jednak wspomnieć o tenisie, łypie oczyma i wzdycha z zachwytu.
![]() |
| Jadwiga Jędrzejowska, znana i ceniona na całym świecie tenisistka polska. |
I słusznie. Bo i gdzie też sława tego naszego, narodowego sportu już nie dotarła: Londyn (Jędrzejowska), Wimbledon (Jędrzejowska), Południowa Walia (Jędrzejowska), Berlin (Jędrzejowska), Baden-Baden (Jędrzejowska), Cannes (Jędrzejowska), Monte Carlo (Jędrzejowska), Nicea (Jędrzejowska), Paryż (Jędrzejowska), Nowy Jork (Jędrzejowska), Long Island (Jędrzejowska)...
– Herr Gott, Mon Dieu. For Heaven – unosi się zagranica. – W tej Polsce kobiety nic innego nie robią tylko w tenis grają... Co za kultura!!... I jaka masowość w tej dziedzinie sportu!!...
Gdy wieczorem, człowiecze, słyszysz przez radio takie zachwyty – duma mocarstwowa zaczyna ci pierś rozpierać. Zrywasz się wtedy w bieliźnie z łóżka, chwytasz leżący na biurku Mały Rocznik Statystyczny i wyrzucasz go za okno. Na ulicę. Na pohybel!
Potem zasypiasz w błogim, sportowym upojeniu...
– Jest byczo...
– Przynajmniej z tym tenisem…
– I z tą jego... masowością…
Lou Lou
Przegląd Sportowy z sierpnia 1937 r.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz