wtorek, 17 marca 2026

Rabczańskie reminiscencje sportowe – sporty letnie. Część II

Ideę tenisa na gruncie rabczańskim zaszczepiła, urodzona w rodzinie ziemiańskiej w 1854 r. w Krzemieńcu na Podolu, Helena Prawdzic – Kuczalska, polska sufrażystka, pionierka i propagatorka na ziemiach polskich zdrowego stylu życia. Po konfiskacie przez rząd carski rodzinnego majątku zamieszkała w Warszawie, skąd wyjechała do Paryża na studia filologiczne. Tam zainteresowała się modną wówczas gimnastyką prof. Per Henrik Linga – szwedzkiego pioniera wychowania fizycznego, twórcy systemu szwedzkiej gimnastyki leczniczej (dzisiaj fizjoterapii), który w 1814 r. założył w Sztokholmie Królewski Centralny Instytut Gimnastyczny.

Helena Prawdzic – Kuczalska,
pionierka wychowania fizycznego dzieci i kobiet w Polsce


By pogłębiać swoje umiejętności w tym zakresie, trzykrotnie przebywała w Szwecji, skąd przywiozła do Polski ideę „Gimnastyki szwedzkiej”. Stała się w Polsce jej propagatorką oraz pionierką wychowania fizycznego kobiet. W 1892 roku założyła w Warszawie Zakład Gimnastyki Szwedzkiej Zdrowotnej i Leczniczej oraz Masażu Dla Kobiet, a w 1908 roku – „Grażynę” (na cześć mickiewiczowskiej rycerki), pierwszą w Królestwie Polskim sportową organizację dla kobiet, stanowiącą żeński sektor Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", – najstarszej polskiej organizacji gimnastycznej. Interesowała się bardzo losem dzieci, a w szczególności sposobem spędzania przez nie wolnego czasu. Sezony letnie od 1894 roku spędzała w Rabce, gdzie organizowała dla przybywających tu dzieci ćwiczenia gimnastyki leczniczej, a dla zdrowszej młodzieży różne zabawy i gry, m. in. w lawn-tenis. Później, po kilku latach, przeniosła się do Ciechocinka. Angażowała się bardzo mocno również w życie społeczne w obu tych miejscowościach.


Oto kilkanaście przykładów opinii o pracy i osiągnięciach Heleny Kuczalskiej w Rabce.

Z Rabki donoszą nam, iż i w tym roku przybędzie tam właścicielka zakładu gimnastyczno-leczniczego w Warszawie p. Helena Kuczalska. – Zakład jej zajął pierwsze miejsce pomiędzy szkołami gimnastyki w Warszawie i potrafił zwrócić uwagę i zdobyć zaufanie pierwszych powag lekarskich, jak również rodziców dbających o fizyczne wychowanie dzieci. (…).Obok bowiem gimnastyki szwedzkiej uprawia się rożne gry zdrowiu pożyteczne, jak lawn-tennis, boecio i t. p., na które i starsze osoby się zapisują. Roku zeszłego mieliśmy sposobność obserwowania p. Kuczalskiej w Rabce, jak otaczała ją stale dziatwa z rozjaśnionemi twarzyczkami, – toteż szczerze życzymy rodzicom tam przebywającym, aby zwracali się do p. Kuczalskiej, która w sezonie ostatnim okazała tyle daru w ożywieniu towarzystwa. W roku bieżącym przybywa do pomocy nauczycielka, rodowita Szwedka, dla wprowadzenia nowych gier gimnastycznych i uzupełniania gimnastyki w razach szczególnych (wskazanych przez lekarza) umiejętnem masowaniem.
Nowa Reforma z czerwca 1894 r.

Anons prasowy z czerwca 1894 roku.


(…). Obok przeszłorocznych lekarzy: dr. Głuchowskiego i dr. Mamidłowskiego, ordynuje i trzeci, dr. Tyszecki, który ma jednocześnie zakład gimnastyczny. Prócz niego prowadzi tu także gimnastykę Szwedka z zakładu gimnastycznego panny Kuczalskiej z Warszawy. Ta ostatnia, jak w roku zeszłym, objęła kierunek zabaw dla dzieci i młodzieży i sądząc z zapowiedzi, obiecującej lawn-tennisa, krokieta, boccio (nowa gra włoska), przyczyni się do ożywienia i połączenia młodego towarzystwa. (…).
Kurjer Warszawski z lipca 1894 r.


Reklama zakładu gimnastycznego dr Tyszeckiego


(…). Masaż i gimnastykę w całym zakresie uprawia [w Rabce] p. Helena Kuczalska, właścicielka zakładu gimnastycznego w Warszawie. W roku zeszłym był także specjalista w tym kierunku, dr. Tyszecki, ale w bieżącym spodziewana jest tylko p. Kuczalska, a że umie ona obok gimnastyki zająć dzieci rozmaitemi zabawami, a nawet rozruszać młodzież grami towarzyskiemi, jak lawn-tennis i krokiet, oczekiwaną więc jest niecierpliwie i mile będzie witaną
Kurjer Warszawski z lipca 1895 r.


(…). Tu widzimy maszerujący cały pułk wojaków w hełmach papierowych i takichże epoletach, z bębnami i trąbami; tam znowu liczny zastęp, złożony z dziatwy płci obojej, z powiewającemi chorągiewkami ciągnie na polankę w lesie, gdzie oddaje się rozmaitym grom, równie ożywionym, jak głośnym i gdzie ta ich wrzawa nikomu zawadzać nie może. Starszych otacza wianek drobiazgu, który ze względu na lata nie został jeszcze zapisany ani w poczet wojujących, ani w poczet grających lub gimnastykujących się. Lawn-tennis, z którego i starsi z przyjemnością korzystają, krokiet i piłka nożna dopełniają szeregu rozkoszy młodzieży, której bezwarunkowo nigdzie tak zdrowo być nie może dla ciała i dla duszy, jak tutaj. (…).
Kurjer Warszawski z lipca 1895 r.


Ktokolwiek zwiedzał tego roku Rabkę, musiał zauważyć silne zainteresowanie, jakie wzbudził w rodzicach zakład zabawowo gimnastyczny dla dzieci nieletnich p. Heleny Kuczalskiej. Obserwując zakład ten, z zamiłowaniem, wzorowo prowadzony, i podług znakomitych prawideł gimnastyki szwedzkiej, nabraliśmy przekonania, że chcąc mieć zdrowe i pełne życia dzieci, a co za tem idzie, zdrową młodzież, przynoszącą korzyść społeczeństwu, trzeba jak najwcześniej zabrać się do pracy, nad racjonalnem kształtowaniem najmłodszego pokolenia.

Gimnastyka nie powinna polegać tylko na wyrobieniu siły mięśniowej i zręczności akrobatycznej, ale powinna rozwijać cały organizm, nie powinna nużyć, lecz bawić dzieci; nie powinna być polem popisu dla silniejszych, zgrabniejszych, lecz dać wszystkim możność wzmocnienia się i wyzgrabnienia. (…).



Plac zabaw w nowym parku zakładowym 


W zdrowym i prawidłowo rozwiniętym organizmie, musi panować wesoły, pogodny nastrój – chęć do życia, do pracy, i owa odporność na niepowodzenia i przeszkody, trapiące każdą myślącą i czującą jednostkę. Wziąwszy na uwagę ten fakt, że społeczeństwo, złożone z tak zdrowych osobników, może postępować i liczyć na przyszłość, powinni rodzice, dbający o dzieci swe, zanim jeszcze umysłowo je kształcić zaczną – wyrabiać ich siły fizyczne i dać silne podstawy organizmowi, do dalszego jego rozwoju.

Taką usługę nie obliczoną w skutkach, oddawał w Rabce zakład p. H. Kuczalskiej, gdzie małe i starsze dzieci, nie wytężając się, ale raczej bawiąc, nabrały zdrowia fizycznego i moralnego w krótkim czasie. Taki zakład, nietylko we wszystkich miejscach kąpielowych w Galicji, ale nawet w Krakowie byłby znakomitem przygotowaniem dzieci do gimnastyki w „Sokole".

Nadmienić musimy, że p. H. Kuczalska, studiowała gimnastykę szwedzką i zabawy gimnastyczne w ojczyźnie gimnastyki, a do pomocy w prowadzeniu swego zakładu, ma nauczycielkę fachową – Szwedkę.

Byłoby to ze wszech miar pożądanem, by użyteczną pracę swą oddała i Krakowowi, nie mającemu dotąd podobnych, a tak potrzebnych zakładów gimnastycznych, dla małoletniej dziatwy. Szczególniej zarządy miejsc kąpielowych i klimatycznych, powinny postarać się, by w tychże pozakładać raczyła p. H. Kuczalska filje rabczańskiego zakładu zabawowogimnastycznego.
Głos Narodu z września 1895 r.


W roku bieżącym mija również 130 lat od czasu, gdy nowy właściciel Rabki – dr. Kazimierz Kaden, wykorzystując naturalny las nad brzegiem rzeki Poniczanki oraz przylegający do niego rozległy teren, założył na nim piękny, spacerowy park zakładowy, który już od dziesiątków lat służy mieszkańcom, turystom oraz przybywającym tu na leczenie kuracjuszom. Co prawda z tej starej, zalesionej części do dnia dzisiejszego pozostało niewiele, ale przynajmniej zachował się w niej pierwotny układ alejek, z których jedna, wiodąca od kortów do stromej skarpy nad rzeką i skręcająca w lewo, aż do osiedla bloków mieszkalnych przy ul Nowy Świat, w okresie międzywojennym nosiła miano Alei Gabriela Narutowicza.


Aleja wiodąca do starego parku – na pierwszym planie
w prawym dolnym rogu początek zejścia nad rzekę Poniczankę


Na początku lat 60- tych XX w. park przeszedł gruntowną przebudowę, został rozszerzony, wytyczono nowe alejki oświetlając je lampami i wysypano żwirem ceglanym, rozmieszczono sporo ławek, zbudowano fontanny (patrz artykuł z 5 września 2023 r). Natomiast przy okazji kolejnego remontu parku, w roku 2010, najbardziej atrakcyjną fontannę w samym centrum parku, tak obleganą podczas upałów, zlikwidowano zastępując ją gazonem kwiatowym (czy atrakcyjnym? – raczej przeciętnym), co obecnie przy upalnej pogodzie tworzy z tego miejsca swoistą patelnię. Dobrze by było, gdyby obecne władze Rabki wpisały w kalendarz nowych rabczańskich inwestycji odbudowę w tym miejscu jakiejś oryginalnej, podkreślającej nasz region fontanny, jak to ma miejsce w parkach wielu innych uzdrowisk. Przy dzisiejszych możliwościach technicznych można by w tym miejscu stworzyć kolejną piękną atrakcję, perełkę Rabki – niekoniecznie jednak z kwiatów, których przecież w parku nie brakuje.


Wątpliwej potrzeby (w tym miejscu) klomb, który w roku 2010
zastąpił znajdującą się tu od początku lat 60 XX w. fontannę,
cieszącą się wielką popularnością wśród wypoczywających


(…). Pomimo bardzo licznych i pięknych wycieczek w okoliczne wzgórza, odczuć się dawało w Rabce brak większego parku w samymże Zakładzie. Założono więc takowy obecnie na wyżynie ponad Zakładem na przestrzeni blisko pięćdziesięciu morgów. Naturalnie park taki potrzebuje do rozwinięcia się dłuższego czasu; by jednak od razu uzyskać trochę cienia i ożywić krajobraz, zasadzono kilkaset drzew już starszych, nawet dwudziestokilkuletnich. Ścieżek spacerowych, przeważnie po równinie prowadzonych, bardzo dobrze utrzymanych, zrobiono przeszło 5 kilometrów. Założono również mnóstwo klombów kwiatowych – deptak zrekonstruowano i świeżo pomalowano – sprowadzono kilkadziesiąt ławek żelaznych – oświetlenie Zakładu znacznie poprawiono – salę balową [Pod Gwiazdą] odrestaurowano i dano dębową w niej posadzkę. (…). Urządzenia dla przyjemnego spędzenia czasu są wszelkie: muzyka zakładowa – czytelnia dzienników obfita – wypożyczalnia książek co roku nowościami uzupełniana – bilard – nowy zupełnie plac do lawn-tenis’a – krokieta – kręgielnia sznurowa – przynajmniej raz w tygodniu zabawa tańcująca – częste koncerty i przedstawienia teatralne, jużto amatorskie, jużto przyjeżdżających artystów. (…). W bieżącym roku wybudowaną nową salę gimnastyczną, urządzoną wedle wskazówek fachowych. Kierowniczką gimnastyki jest w Rabce już od lat kilku, zaszczytnie znana w Warszawie i posiadająca tamże renomowany zakład gimnastyki leczniczej i masażu, pani Helena Kuczalska. Działalność jej w Rabce jest bardzo wybitną i zbawienną. Wykształcona fachowo w Szwecji, prowadzi zakład ze znajomością rzeczy i zamiłowaniem. (…).”
Sprawozdanie Zarządu za rok 1896

Z Rabki. Pośród dość licznych naszych miejsc kąpielowych niepoślednie miejsce zaczyna sobie zdobywać podtatrzańska Rabka, obfita w jodowo-słone zdroje. Szczególniej jako miejsce klimatyczno-kuracyjne oddaje wielkie usługi dziatwie, gdyż prócz wód uzdrawiających, powietrza lesistego i wszelkich dodatnich warunków miejscowych, posiada zakład leczniczo-gimnastyczny p. Heleny Kuczalskiej, wzorowo i z zamiłowaniem prowadzony podług znakomitych prawideł gimnastyki szwedzkiej. Ma on wielkie znaczenie i nieobliczone w skutkach oddaje usługi, gdyż młodsza i starsza dziatwa, nie wytężając się ale raczej bawiąc, nabiera w nim zdrowia fizycznego i moralnego w krótkim czasie. Nauka gimnastyki w tym zakładzie nie polega na wyrobieniu siły mięśniowej i zręczności akrobatycznej, ale na rozwijaniu całego organizmu. Zaznaczyć trzeba, iż p. H. Kuczalska, obecnie w lepszych niż dotąd warunkach będzie mogła swój zakład rozwinąć, gdyż dr. Kaden przeznaczył bardzo ładną i wielką salę gimnastyczną, w której wkrótce rozpocznie się upragniona dla dziatwy nauka. Pani H. Kuczalska przyjeżdża w tych dniach do Rabki, przywożąc z sobą zasób nowych zdobyczy na polu gimnastyki szwedzkiej. Niedługo rozpocznie się w Rabce sezon zabaw i gier, które są nierozdzielną cząstką wychowania fizycznego.
Nowa Reforma z czerwca 1897 r.


Alejka wiodąca od chodnika przy zakładzie optycznym
(dawny Wedel później Wawel) do remontowanego obecnie
budynku Krzywoń, przy której usytuowany był (po lewej stronie)
zakład gimnastyczny Heleny Kuczalskiej 


(…). Bezstronność każe jednak przyznać, że znający Rabkę z przed laty kilku widzą w niej ogromną zmianę na lepsze. Łazienki gruntownie przerobione i zaopatrzone w dostateczną ilość wody mineralnej, ogromny obszar, zajęty na park ślicznie zarysowany. Teraz jest on już bardzo miłym spacerem, a w przyszłości będzie ozdobą Rabki. Zasadzono mnóstwo róż; czytelnię pism perjodycznych dobrze zaopatrzoną przeniesiono do odpowiedniejszego lokalu. Obok bilard. Restauracja bardzo przyzwoicie urządzona i gdyby nie nasze przyzwyczajenie do narzekania, tobyśmy z niej nawet dość zadowoleni byli, zwłaszcza ci, co znają niemieckie bady i niemiecką kuchnię, ale gdy jesteśmy u siebie, to zjadłszy jedną złą potrawę zapominamv, że nam dziesięć innych smakowało i tylko o tej jednej mówimy. Młodzież ma krokieta, tennis, bardzo dobrą salkę gimnastyczną, zastosowaną do potrzeb młodziutkich gimnastów. Ordynuje tu trzech lekarzy, z których pacjenci są zupełnie zadowoleni. (…).
Kurjer Wa-wski z lipca 1897 r.


(…). Dwa lata nie widziałem Rabki, znalazłem ją korzystnie zmienioną. Łazienki porządniej utrzymane, wille przyozdobione werandami, niektóre zupełnie przerobiono i wygodnie urządzone. Nowy park założony w bardzo korzystnem miejscu, dawniejszy podniósł się, rozrósł i balsamiczną wonią napełnia powietrze. Dwie restauracje w zakładzie współzawodniczą w dostarczaniu, jak dotąd, smacznego i zdrowego pożywienia. Mamy bilard, fortepian, obszerną salę do tańca, tennis, krokiet, gimnastykę, słowem, nie mając pretensji do współzawodniczenia z kąpielami wszechświatowemu, Rabka dostarcza swym gościom skromnych rozrywek, najodpowiedniejszych w czasie letniego pobytu. (…).
Kurjer Wa-wski z lipca 1899 r.


Widok od kina na nowy park, pierwotnie Czarną Aleję, później Aleję Kadena
a obecnie dr Jordana (?!). Widoczna w poprzek na pierwszym planie
dzisiejsza ul. Nowy Świat, a po stronie lewej szczyt dachu willi Antonina.


(…). Mimo przytykających do Zakładu lasów szpilkowych, poprzecinanych ścieżkami – interesujących, a nie męczących wycieczek w okoliczne malownicze wzgórza i góry – dawał się odczuwać, szczególnie więcej osłabionym kuracyuszom, brak odpowiedniego parku w samym Zakładzie położonego. Urządzono więc takowy na wyżynie ponad źródłami, na przestrzeni 50 morgów – drzewa już rosnące zostały pomnożone kilkoma tysiącami młodszych. Linia ścieżek przeszło 5 km długa, obstawiona ławkami, zapewniła bardziej osłabionym chorym miłą przechadzkę. Tam mieszczą się: plac do krokieta, urządzony świeżo nowy plac tenisowy, odpowiednimi przyborami wyposażony, na suchych trawnikach w tym celu urządzonych koziołkuje mała rzesza – gdy jej kąpiele zdrowia, a z niem ochoty przysporzą. (…).
Zakład Zdrojowo-Kąpielowy Rabka - solanka jodo-bromowa dr. Edmund Supiński 1901 r.

Niestety dzisiejszy nasz park mocno odbiega od tego, jaki jawi się nam w przytoczonych opisach. I nie mam tu na myśli samego jego wyglądu, bo do tego nie ma w zasadzie większych zastrzeżeń. Natomiast bulwersujące jest ogólne przyzwolenie od wielu lat, zwłaszcza włodarzy miasta, na poruszanie się po parku wszelkiego rodzaju pojazdów: deskorolek, hulajnóg, poprzez rowery aż po najcięższy kaliber tzw. gokardy pedałowe czy jeszcze jakieś inne.

Dochodzi do tego, że spacerujący, w tym matki z dziećmi w wózkach i osoby starsze, szczególnie w porze letniej, są właściwie intruzami w parku! Oni przeszkadzają różnej maści dwu i czterokołowym pojazdom! To oni muszą uważać i mieć oczy naokoło głowy by nie zostać najechanym przez jeżdżące dzieci, albo też niejednokrotnie i dorosłych.

Umieszczenie paru pseudo-znaków niby regulujących ruch, to po prostu kpina z ludzi, którzy chcą pospacerować alejkami czy w spokoju posiedzieć na ławkach. Powinien zostać wprowadzony w całym parku bezwzględny zakaz poruszania się pojazdami oraz jego egzekwowanie przez istniejące przecież organa samorządowe.

W Rabce są odpowiednie miejsca, w samym nawet parku, przeznaczone do jazdy, i przygotowane specjalnie do tego właśnie celu. Jest miasteczko ruchu, jest skate-park, są bulwary ze ścieżką rowerową, są wytyczone trasy rowerowe na Krzywoniu (nota bene zniszczonym do granic możliwości, gdzie to właśnie spacerujący po lesie również muszą być czujni i uważać – nie ci co szaleją tam na wyczynowych rowerach) – natomiast nie ma woli oraz jej egzekwowania, by zapewnić bezpieczeństwo ludziom niejednokrotnie słabym, schorowanym i pragnącym w spokoju korzystać z uroków tego pięknego parku. Często też da się słyszeć utyskiwania ludzi, idąc przez park, że park powinien służyć spacerom i wypoczynkowi, dlaczego miasto pozwala na poruszanie się po nim takim pojazdom. Wszystko co dotyczy bezpieczeństwa na terenach służących wypoczynkowi, powinno być chronionym priorytetem – u nas niestety temat ten jest sprawą drugoplanowa.

W zasadzie mało jest chyba miejsc wypoczynkowych i uzdrowisk w naszym kraju, jeżeli w ogóle takowe są, gdzie wolno by tak jak w Rabce, bez właściwie żadnych ograniczeń szaleć różnymi mechanicznymi pojazdami po lasach, po alejkach parkowych, i roztrącać na boki spacerujących.


(…). Budowa nowych hal źródlanych i założenie nowego ślicznego parku na wyżynie ponad źródłami na przestrzeni 50 morgów, gdzie spacerują bardziej osłabieni kuracjusze, dla których dalsze wycieczki są jeszcze zbyt nużące, stanowią dalsze ulepszenia. W parku tym jest mnóstwo ławek, plac do krokieta i lawn-tennisa; niezacieniony zbytnio drzewami, a zakryty od wiatru, wśród lasów świerkowych, jest on jednem z ulubionych miejsc zabaw dla dzieci. (…).
Kurjer Warszawski z sierpnia 1903 r.


Aleja prowadząca od starego parku do kortów.
Po prawej stronie znajduje się dzisiaj plac zabaw dla dzieci


(…). Park. Przeszło 50 morgów, na wyżynie słonecznej położony, przedstawia przez swą lekką falistość nadzwyczajnie dogodny i miły teren spacerowy: tuż przy zakładzie kilkunastomorgowy las. (…).Wszelkie zwykłe urządzenia, służące do uprzyjemnienia pobytu gościom kąpielowym, a więc muzyka zakładowa, czytelnia gazet, wypożyczalnia książek, place tenisowe, do krokieta, gry w piłkę, itd. itd., dalej bale, koncerty, bardzo popularne baliki dziecinne, wreszcie dogodne połączenia kolejowe z Zakopanem, o dwie godziny drogi odległem, urozmaicają życie kąpielowe. (…).
Polski Przewodnik po Zdrojowiskach – 1904 r.

Rabka, 12 czerwca. Sezon od 3 tygodni z górą rozpoczęty. Wszędzie czysto, schludnie, wielki ład, baczność na zdrowie i wygody kuracyuszów. Restauracya Jana Budkiewicza z Krakowa wprost pierwszorzędna. Właściciel i dyrektor zakładu dr. Kazimierz Kaden, znany ongi we Lwowie lekarz chorób dzieci, najuprzejmiej informuje o wszystkiem i oprowadza po licznych, bardzo pięknych willach w towarzystwie administratora p. Franciszka Ciborowskiego, najzacniejszego człowieka, który od 30 lat tam pozostaje. Wiele już mieszkań zajętych, przynajmniej połowa. (…). Co dzień nowe zgłoszenia. Muzyka, sala bilardowa, czytelnie, cukiernie, tennisowe place, uprzyjemniają pobyt. Wodociągi, kanalizacya, elektryczne oświetlenie wysuwają Rabkę na pierwszorzędne stanowisko naszych zdrojowisk. (…).”
Słowo Polskie z czerwca 1905 r.


Restauracja i cukiernia Jana Budkiewicza w willi Pod Matką Boską


(...). Nagle ukazał się jakiś oddział, nadciągający od strony hali gimnastycznej i maszerujący w takt śpiewu; składał się on z kilkunastu dziewczynek i chłopców, w wieku lat około 10, ustawionych parami, a trzymających na ramionach dwubarwne chorągiewki. To dzieci, biorące udział w zabawach, urządzanych przez p. Stromejerową, nauczycielkę gimnastyki. Ciągną one na trawnik, obok domu „Pod królem Kazimierzem”: tu bowiem odbywają się gry w dni pogodne. Jest to główne miejsce do zabaw; oprócz niego znajduje się jeszcze placyk do krokieta przy alei, prowadzącej od hali do bramy wjazdowej, a dalej w parku nowym plac do tenisa. (…). Opuszczamy tę część zakładu i minąwszy samotnie stojącą, ostatnią willę „Antoninę” wchodzimy do parku zwanego nowym, gdyż został założony w ostatnich czasach. Tymczasem mało jeszcze cienisty, zapowiada się jednak bardzo dodatnio na przyszłość. Jest bardzo obszerny, bo rozciąga się na całej przestrzeni 50 morgów; zajmuje zaśugi stok wzgórza, na którym mieści się zakład. Wzgórze to pochyla się i zniża na zachód ku kolei i Rabie; z obu zaś stron ograniczone jest dwu dopływami Raby – od północy znaną już nam Słonką, od południa Poniczanką. Na stokach ku Słonce znajduje się stary szpilkowy las, któryśmy zwiedzili przed chwilą; w stronę Poniczanki rozciąga się park nowy. Tylko tutaj zejście ku rzece jest bardziej strome i park nie spuszcza się do samego jej brzegu, jak tamten las.

Na skraju tego parku rosną tu stare drzewa, widocznie dawniej zasadzone; wśród nich bardzo ładne sosny. Między drzewami stoi altanka, z której roztacza się dość rozległy widok na dolinę Poniczanki, na gościniec idący jej brzegiem od wsi Ponice do Rabki, i na przeciwległe wzgórza, zamykające dolinę od tamtej strony. )…).
Wieczory rodzinne z września 1905 r.


Kort tenisowy przy prywatnym gimnazjum dr Jana Wieczorkowskiego
 „we Dworze”, obok rabczańskiego  rynku. Naukę gry w tenisa prowadzi
nauczyciel WF Kazimierz Kutyba.


Od początku więc założenia, rabczański park zdrojowy stał się miejscem, w którym koncentrowało się ruchliwe życie dzieci, młodzieży, spacerujących i wypoczywających dorosłych, przyjeżdżających tu po zdrowie. Od początku też stał się siedzibą i matecznikiem tenisa rabczańskiego, gdzie pierwsze kroki z tenisową rakietą stawiali najmłodsi, młodzież i starsi – na początku gracze amatorzy, z czasem także profesjonalni zawodnicy w swych corocznych zmaganiach.

Oczywiście nie były to jedyne korty w Rabce. Z upływem czasu, podobne place – korty tenisowe zaczęły pojawiać się także w innych miejscach na terenie Rabki.

Reklama willi Matejko na Słonem


Reklama willi Eljaszówka na Słonem 


Bodaj pierwszym polem tenisowym – kortem, urządzonym poza parkiem, był kort powstały w roku 1925 przy Prywatnym Gimnazjum dr Jana Wieczorkowskiego w starym dworze obok rabczańskiego Rynku. Kolejne zaczęły pojawiać się przeważnie przy poszczególnych willach wypoczynkowych, np. na Słonem obok willi „Matejko”, przy willi Eljaszówka również na Słonem czy „Szarotce” na Nowym Świecie w 1928 roku. Jednak takie korty powstawały tylko na użytek określonych, niewielkich środowisk, a tenisowe centrum Rabki, niezmiennie od lat, tętniło życiem w parku zdrojowym i było dostępne dla wszystkich chętnych.


Reklama pensjonatu Szarotka na Nowym Świecie


Pensjonat Szarotka wraz z kortem tenisowym przy ul. Nowy Świat,
dziś niestety popadający w ruinę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz