poniedziałek, 1 listopada 2010

„Gdzie samiuteńkie cholerniki lezom zasypane”

Z historycznego i etymologicznego lamusa

Cmentarz (łac. coemeterium) to teren wydzielony do grzebania zmarłych1. Termin ten wywodzi się od greckiego czasownika κοιμάω znaczącego: uśpić, ukołysać do snu, zasnąć, spoczywać2. W języku staropolskim na określenie miejsca wiecznego spoczynku zmarłych przyjął się termin smyntarz3, smyńtarz, cmyntarz, smentarz4. Ostatnia z przytoczonych form tegoż wyrazu nawiązuje do rzeczownika „smutek”, który dawniej wyrażano słowem „smętek”.

Dziady
W prawie rzymskim cmentarz uznawany był za miejsce święte. Jednocześnie prawodawstwo cesarstwa zakazywało organizowania nekropolii w obrębie miast. W starożytności chrześcijańskiej, tam gdzie występował tuf (lekka porowata skała), ciała zmarłych składano w drążonych pod ziemią korytarzach, zwanych katakumbami, usytuowanych poza miastem. W okresie prześladowań katakumby stały się w wyraźniejszy sposób miejscami kultu religijnego. Na grobach pochowanych tam męczenników sprawowano Najświętszą Eucharystię, stąd każdy wierny pragnął być pochowanym jak najbliżej ciała świętego. Stosowano także przejęty od Rzymian zwyczaj chowania zmarłych pod powierzchnią ziemi w sarkofagach lub tak zwanych martyrionach, czyli specjalnie w tym celu budowanych kaplicach. Po ustaniu prześladowań, od IV wieku, cmentarze chrześcijańskie posiadały własną administrację. Nad grobami męczenników poczęto wznosić bazyliki, z czasem ich szczątki przenoszono do nowobudowanych kościołów.

„Tańce Śmierci”, obraz z ok. 1670 roku w kościele
O.O. Bernardynów na Stradomiu w Krakowie.
Czternaście scen bocznych przedstawia taniec
mężczyzn ze Śmiercią. Pomiędzy 1-szą a 14-tą
sceną umieścił artysta trupią czaszkę, klepsydrę
i zegar. Między sceną 7-mą, a 8-mą widać również
trupią głowę, trzymającą w zębach naczynie.
Na niej spoczywa płonąca lampa.
Zwyczaj zakładania cmentarzy wokół kościołów upowszechnił się od wieku V. W następnym stuleciu praktykowano często składanie ciał znaczniejszych osób w podziemiach kościelnych. Od wieku XII praktyka chowania zmarłych w kościele stała się niemalże powszechna, choć świątynie stanowiły najczęściej miejsce wiecznego spoczynku królów, książąt, władców, właścicieli ziemskich, fundatorów i kolatorów kościoła, biskupów, proboszczów i osób zasłużonych. Św. Pius V Konstytucją Apostolską Cum primum apostolatus z 1 kwietnia 1566 roku ograniczył tę praktykę. Odtąd na pochówek w obrębie świątyni należało uzyskać zgodę rektora i patrona kościoła5. Synod łucki z 1727 roku nakazał ograniczyć pochówki w kościelnych kryptach ze względu na ciągłe naruszanie i niszczenie posadzki kościoła6.

„W samym środku prostokątnego pola spostrzegamy koło taneczne utworzone naprzemian ze szkieletu i postaci kobiecej. Cały krąg wprawiają w ruch najwidoczniej kościotrupy, gdyż one – w przeciwstawieniu do istot żyjących – wykonywają gesta żywe, niekiedy nawet w stosunku do pierwszych gwałtowne i nieprzyjazne. Po stroju dam łatwo odgadnąć ich charakter i stanowisko światowe. Zatem widzimy tutaj: cesarzową, królową, księżnę, hrabinę, wieśniaczkę, mieszczankę i dziewkę (?), ujęte kościstemi dłońmi szkieletów, jak suną w cichym tańcu na tle widoku cmentarza. Pląsy odbywają sie przy akompanjamencie muzyki dwóch graków. Pierwszy – schylany nad organami, dotyka niechętnie klawiszów, lecz trudno! musi spełniać wyższe rozkazy, gdyż „Śmierć” ściska silnie jego rękę i podsuwa mu przed oczy kartki z nutami. Drugi – skrzypek mna również za towarzysza straszliwą postać, co z grymasem pokazuje nieszczęsnemu człowiekowi klepsydrę, aby pospieszał z grą swoją, bo czas prędko uczhodzi! ... Na samym dole, po lewej stronie przedstawiona jest scena grzechu pierworodnego, po lewej zaś obraz piekła z ognistem morzem płomieni, z rojem djabłów i potępieńców. U góry w lewym rogu widzimy Zbawiciela rozpiętego na krzyżu, w prawym zaś Niebie z Trójcą Przenajświętszą, chórami Aniołów i Błogosławionych. Dwie białe karty, zamieszczone na granicach środkowego pola, zawierają charakterystyczny napis, objaśniający nam całą kompozycję: Różnych stanów piękne grono / Gęsto śmiercią przeplecioną / Żyjąc wszystko tańcujemy / A że obok Śmierć nie wiemy. / Szczęśliwy kto z tego tańca / Odpocznie w Niebieskim szańcu / Nieszczęsny kto z tego koła / W piekło wpadłszy, biada woła.” Tygodnik Illustrowany, nr 7, 1924 r.
Kościół zawsze uważał miejsce spoczynku zmarłych za ziemię uświęconą, gdzie oczekują oni na zmartwychwstanie ciał na sądzie ostatecznym. Stąd w każdej epoce przeciwstawiał się Kościół chowaniu zmarłych w miejscach przypadkowych, a święcąc cmentarze otaczał je szczególną opieką prawną. Ustawa synodu wileńskiego (1744 r.) za pochowanie ciała poza cmentarzem nakładała karę w postaci zakazu wstępu do kościoła przez trzy miesiące. Winni mieli być piętnowani przez księży z ambony. Synod warmiński (1610 r.) zabraniał suszenia na cmentarzach odzieży i pościeli, wystawiania i mycia naczyń kuchennych i browarnych, dalej przesiewania i suszenia zboża oraz wypasania bydła. Z kolei synod kijowski (1762 r.) zakazywał jeździć przez cmentarz i odbywać na nim targi. Zwalczając pogańskie praktyki, duchowni przypominali wiernym o sakralnym charakterze cmentarza, zalecając utrzymanie na nim wzorowego porządku, zachowanie powagi, spokoju i skupienia. Cmentarze miały być ogradzane drewnianym parkanem, murem, bądź okopywane rowem, kostnice zaś miały być szczelnie zamknięte i opatrzone widocznymi z daleka symbolami religijnymi7.

Wyobrażenie śmierci.
Obraz w klasztorze P.P. Wizytek w Krakowie
W kręgu modlitewnej pamięci o zmarłych

Pierwszy rabczański cmentarz mieścił się obok kościoła wzniesionego w drugiej połowie XVI wieku przez Spytka Wawrzyńca Jordana (1518-1568), kasztelana krakowskiego, i wraz ze świątynią zniknął w mrokach historii, najprawdopodobniej wskutek powodzi. Wzmiankę o cmentarzu przy kościele fundacji Spytka Jordana znajdujemy w aktach wizytacji z 1596 roku. Cmentarz rozpościerający się wokół świątyni nie był solidnie ogrodzony, także i pokrycie kostnicy (ossarium) pozostawiało wiele do życzenia. Obok kościoła stała drewniana dzwonnica wyposażona w dwa dzwony8. Jeden z tychże dzwonów, odlany przed 450 laty, przetrwał do dnia dzisiejszego. Jego dźwięk zwoływał żywych na nabożeństwa, a opłakiwał zmarłych, głosząc nadzieję jednym i drugim. Ocalał więc świadek pogrzebów i rezurekcji pierwszych parafian rabczańskich, których imion nigdy już nie poznamy, jako że najstarsze zachowane księgi zmarłych sięgają roku 16499.

Dzwon z 1558 roku – świadek rezurekcji i pogrzebów
pierwszych parafian Rabki. Fot. Jan Ceklarz.
Drugi rabczański cmentarz, usytuowany wokół obecnego starego kościoła, założony został przez ks. Szymona Petrycego, ówczesnego plebana Rabki. Poświęcenia w roku 1621 dokonał biskup Tomasz Oborski (ok. 1571-1645) herbu Roch, sufragan krakowski. Rosnące do dziś na terenie przykościelnego cmentarza wiekowe drzewa – objęte decyzją Wojewody Krakowskiego z dnia 18 stycznia 1932 roku ochroną jako pomniki przyrody – swoją historię rozpoczęły w roku 1637, posadzone przez proboszcza Grzegorza Hortowicza10. O drzewach tych pisał w końcu XIX wieku publicysta Kazimierz Kaszewski, uznając je za ozdobę cmentarza. Warszawianin ów przekonany był, że przynajmniej niektóre z rosnących przy kościele dębów pamiętają początki świątyni, których dopatrywał się na bazie ustnych relacji w roku 155711. Kamienny, kryty gontem mur okalający cmentarz wzniesiony został przez mieszkańców wsi należących do parafii w związku z przeprowadzoną w roku 1744 przez dziedzica Józefa Jana hrabiego Wielopolskiego herbu Starykoń modernizacją otoczenia kościoła12.

Dęby i lipy posadzone przy starym kościele
w roku 1637 przez proboszcza
Grzegorza Hortowicza.
Po dwóch wiekach istnienia przykościelny cmentarz stawał się coraz bardziej ciasny. Wykopywane przy okazji nowych pochówków kości deponowane były w kostnicy znajdującej się w północno-wschodnim rogu placu cmentarnego. Kiedy w roku 1802 przykościelne ossarium, zwane popularnie trupiarnią, wypełniło się zupełnie kośćmi, wówczas proboszcz, ks. Andrzej Antałkiewicz (1729-1804), zarządził godne ich pochowanie. Miejsce na to przeznaczone znalazło się za kościołem przed ogrojcem na tyłach prezbiterium, gdzie po dziś dzień znajduje się kamienna płyta z łacińską inskrypcją: „Ossa fidelium sepulta. A. D. 1802.”13. Tablica wykonana została z piaskowca i mierzy 80 cm średnicy. W akcie pochówku w maju 1802 roku uczestniczyło 18 księży z okolicznych parafii i – jak przypuszczać się godzi – wielu wiernych świeckich, dla których wydarzenie to było swoistym „memento mori” głoszonym przez przodków: „Jesteś czym byłem, będziesz czym jestem”14.

W północno-wschodnim narożniku przykościelnego cmentarza
znajdowała się kostnica zwana trupiarnią lub bastwą. W niej
deponowano wykopane kości ludzkie. Podczas procesji
Bożego Ciała w roku 1863 ks. Marcin Kasprowicz powierzając
członkom Bractwa Różańca Świętego pilnowanie porządku,
zaznaczył, że kto się będzie zprzeciwiał, tego
jak go oskarżą zamknie się do bastwy.
Nieurodzaj ziemniaków roku 1846, panoszący się głód i epidemia, która wybuchła w roku następnym, przyczyniły się w dużej mierze do przyspieszenia realizacji cesarskiego patentu dotyczącego zamknięcia przykościelnych cmentarzy i zaprzestania chowania zmarłych wokół kościoła, jak i w grobowych podwojach świątyni. Do czasu zamknięcia cmentarza spoczęło nań kilkadziesiąt tysięcy ludzi, pochodzących z Rabki, Słonego, Chabówki, Skomielnej Białej, Zarytego, Rdzawki, Ponic i Skawy.

Kamienna tablica z trupią czaszką i dwoma skrzyżowanymi
piszczelami, informująca, że w roku 1802 w tym miejscu zostały
pogrzebane kości wiernych (Ossa fidelium sepulta A.D. 1802).
Poświęcenia nowo otwartego cmentarza dokonał 26 stycznia 1848 roku ks. kan. Marcin Leśniak (1800-1889), ówczesny dziekan makowski, później zaś prepozyt-infułat kapituły katedralnej w Tarnowie. W obrzędzie tym uczestniczył proboszcz, ks. Tomasz Zubrzycki (1808-1883) herbu Wieniawa, wraz z wikariuszem ks. Janem Kantym Stopą (1812-1873)15.

Pieczę nad nekropolią od samego początku powierzono parafii. Pochówki i wznoszenie pomników należało ustalać każdorazowo z proboszczem. Pleban pobierał również tzw. „pokładne”. Parafianie własnym kosztem ogrodzili cmentarz kamiennym murem, zaś za pieniądze uzyskane z konkurencji (w myśl Ustawy krajowej z dn. 15 sierpnia 1866 r. o pokrywania kosztów stawiania i utrzymywania budynków kościelnych i plebańskich w parafiach wyznania katolickiego, tudzież sprawiania przyrządów i sprzętów kościelnych) zbudowano w 1886 roku mostek prowadzący do bramy cmentarnej16.

Kamienna brama wiodąca do kwatery rodziny
Kadenów na cmentarzu parafialnym w Rabce.
Zwłoki przynoszone na nabożeństwo żałobne do kościoła musiały zostać pierwej według przepisów państwowych okazane „oględywaczowi”, który – w myśl Rozporządzenia Cesarsko-Królewskiego Urzędu Powiatowego w Jordanowie z dnia 10 sierpnia 1865 roku – wydawał odpowiednie zaświadczenie uprawniające do dokonania pochówku. Poprzedni „oględywacze” spełniali swoje obowiązki niesolidnie, dopuszczając się korupcji, skoro w roku 1865 okazało się koniecznym zaprzysiężenie na to stanowisko osobę nową, Józefa Stolarczyka. Jednocześnie uściślono, iż za oględziny i wydanie orzeczenia pobierać on będzie 17,5 grajcara17.

Strona z Księgi Zmarłych (Liber Mortuorum, t. 10)
parafii św. Marii Magdaleny w Rabce prowadzonej
w latach 1649-1719.
Kolejnym cmentarzem powstałym na terenie parafii rabczańskiej był cmentarz przy kościele św. Sebastiana w Skomielnej Białej. Założony on został, ponieważ zdaniem lekarza powiatowego z Myślenic „gmina ta oddalona o milę od Rabki, musiała zmarłych tam przewozić wobec trzech potoków Raby, Skomielnianki i Słonki, które jako górskie rzeki często przybierały”18. Starostwo w Myślenicach w piśmie z 8 lipca 1882 roku, „biorąc pod uwagę, że cmentarz w Rabce w stosunku do ludności jest za mały, oraz że Skomielna Biała posiada w swej gminie kościół, nakazuje ze względu na uczucia religijne niestać na przeszkodzie, ażeby w myśl rozporządzenia CK Ministerstwa Spraw Wewnętrznych we Wiedniu z dnia 3 V 1874 r. założyć w gminie tej osobny cmentarz, na co ludność chętnie się zgadza”. Rada Gminy dokonać miała wyboru odpowiedniego miejsca na cmentarz i nabyć grunt od prywatnych właścicieli. Tutaj jednak pojawiły się dość duże trudności. Albo gospodarze nie chcieli odsprzedać parceli, albo działki, które można było wykupić, były zdaniem Wydziału Powiatowego w Myślenicach położone zbyt blisko domów mieszkalnych19. Ostatecznie cmentarz założono dopiero 6 marca 1884 roku20. Jak wynika z zachowanych dokumentów, mimo otwarcia cmentarza, zwłoki zmarłych były przez dwa następne miesiące grzebane w Rabce. Związane to było zapewne z tym, że nie był to cmentarz parafialny, lecz komunalny, a więc w mentalności prostych ludzi „gorszy” od parafialnego w Rabce. Dopiero na skutek kategorycznego nakazu wydanego przez myślenickie starostwo w dniu 16 maja 1984 roku, rozpoczęto inhumacje na miejscowym cmentarzu. Pierwszymi osobami, które znalazły miejsce wiecznego spoczynku we własnej wsi 17 lipca 1884 roku byli: Piotr Niźnik, Jan Bal i Kazimierz Pędzimąż21.

Pierwszy kościół w Skomielnej Białej
wystawił Spytek Jordan około 1550 roku.
Świątynia widoczna na zdjęciu nosi
na sobie ślady osiemnastowiecznych modernizacji.
 Pobożność czasu trwogi

Podczas szalejących w XVIII i XIX wieku epidemii ofiary „grasującego powietrza” chowano ze względów sanitarnych w zbiorowych mogiłach poza obrębem parafialnego cmentarza. Tradycja utrzymuje o istnieniu kilku cmentarzy epidemicznych ulokowanych na obrzeżach poszczególnych wsi wchodzących w skład ówczesnej parafii. Podobnie za murem cmentarza parafialnego w Rabce w II połowie wieku XIX dokonywano pochówków ofiar zarazy. Dr Zdzisław Olszewski (1914-1996) w książce „Michał od Cyganów” przytacza relację Jędrzeja Wójciaka, którą usłyszał w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Ów starzec, pochodzący ze Słonego, tak mówił: „Popod hańtymi zagonami ze smreków – za smyntorzem, samiuteńkie cholerniki lezom zasypane. I mój dziod drzewiej do Skómielnej chodzieł do kościołka świentego Sobestiana. Modlić się, co by Pan Jezusicek grasanke z Podhala zabroł, bo bez mór i grasanke przez pół góroli w naskich wsiach pomarło…”22.

Miejsce szczególnych pielgrzymek podczas
morowego powietrza – kościół św. Sebastiana
w Skomielnej Białej.
Wypowiedź powyższa domaga się hermeneutycznego dopowiedzenia. Otóż sędziwy respondent Olszewskiego mógł mieć na myśli atak cholery z 1855, bądź 1873 roku. Wyjade się, że pod pojęciem „grasanka”23 rozumiał on dżumę, która zbierała swe największe żniwo w roku 1710. Słynna zaraza z początku XVIII wieku, dziesiątkująca mieszkańców okolicznych wsi, oszczędziła łaskawie Skomielną Białą, w której zmarło tylko 8 osób na roli Srokowej24. Wyjątkowo pochowano je w niedalekim lasku zwanym Brzezinami25.

W dokumencie z roku 1833 rajca nowotarski i jednocześnie organista rabczański, Wojciech Olechowski, relacjonował: „Z ust pamiętnych Ludzi słyszałem, że roku 1710 znaczne Nabożeństwa bywały podczas grassuiącego powietrza, co i Indult26 Rzymski na Odpusty nadany dowiódł, ponieważ z wszystkich stron Kompanje tego Swiętego chwaląc, i o obronę prosząc schodziły się. I ja zeznaję: że w Skomielneybiały nie powstało powietrze zaraźliwe”27.

W dobie „grasującego powietrza” ożywiona pobożność czasu trwogi kazała licznym suplikantom udawać się do kościoła św. Sebastiana w Skomielnej Białej, gdzie prócz patrona kościoła, czczono także św. Rocha i św. Rozalię, a zatem innych jeszcze opiekunów od zarazy. Skoro zaś plagę pojmowano jako karę słusznie zesłaną przez zagniewanego Boga, tym mocniej wzrastała rola mediatorów w osobach świętych Pańskich. Szukano tedy z ożywieniem wstawiennictwa św. Sebastiana, który stał się „chrześcijańską antytezą Apollina, który, gdy gniewny – miotał strzały epidemii, gdy przejednany ofiarami – leczył”28. Stąd w przedstawieniach świętego strzały tkwiły w jego ciele nie gdziekolwiek, ale u nasady szyi i w pachwinach, czyli w miejscach, gdzie u zarażonych dżumą pojawiały się dymienicze guzy29.

W trudnych chwilach epidemii kapłani nieśli duchowe pocieszenie,
umierającym zanosili Wiatyk, w efekcie czego nierzadko sami padali
ofiarą pomoru. Rys.  Bronisław Kamiński.
Figura przedstawiająca św. Sebastiana znajdowała się w głównym ołtarzu skomielniańskiego kościoła. Czasem zasłaniana była ona obrazem przedstawiającym dwie sfery: ziemską i niebieską. W sferze ziemskiej, a więc blisko cierpiącego człowieka, przedstawiony był z jednej strony św. Sebastian przywiązany do drzewa, a z drugiej św. Roch, zaś u dołu obrazu św. Rozalia w pozycji leżącej. Sferę niebieską zajmowała Madonna z Dzieciątkiem na tle obłoku30.

W jednym z osiemnastowiecznych ołtarzy bocznych umieszczony był obraz przedstawiający Najświętszą Maryję Pannę Łaskawą, trzymającą w rękach strzały31. Pojawiające się w przedstawieniu Maryi groty trzymane przez Nią w dłoniach, to połamane strzały Boskiego gniewu32. W drugim ołtarzu znajdował się z kolei obraz przedstawiający św. Rozalię w wieńcu róż na głowie i z krzyżem w ręku, obok zaś trupia czaszka i lilia33. Nabożeństwo do sycylijskiej eremitki żywe było podczas epidemii dżumy w początkach wieku XVIII, jak również w cholerycznym czasie XIX stulecia. W latach szczególnych pomorów w pieśni ku czci świętej pojawiła się szczególna apostrofa: „Ratowałaś Sycyliją, ratuj także Galicyją od powietrza morowego”34. Nie mniej popularnym patronem od morowego powietrza był św. Roch. W ikonografii przedstawiano go jako pielgrzyma, który trzymanym w dłoni kijem wskazuje guz dymieniczy na swoim udzie. Obok świętego malowano psa, który według legendy miał przynosić choremu na dżumę, a przez to skazanemu na banicję, chleb35.

W czasie wzmożonej umieralności uciekano się też do zamawiania Mszy świętych, prosząc o Boską interwencję. Jedna z takich Mszy odprawiona została w sierpniu 1855 roku: „Na intencyą Walentego Kowalczyka36, żeby Pan Bóg zachował od cholery”37. Wobec realnego zagrożenia śmiercią wszyscy byli równi, stąd pęd do (prze)życia pchał także niekatolików do szukania pomocy w kościele. W pobliskim Jordanowie tegoż roku wierni usłyszeli z ambony osobliwe w treści ogłoszenie: „W tym tygodniu msza święta dla uproszenia od Pana Boga łaski, aby nas wszystkich Pan Bóg raczył zachować od cholery i innych podobnych chorób. Na tę mszę świętą dał Izraelita czyli starozakonny”38. Ofiary pomoru otaczano pamięcią przez długie lata, modląc się za nich. W roku 1868 w kościele parafialnym w Rabce sprawowano Najświętszą Ofiarę „za dusze zmarłych w cholerze w roku 1831 którzy spoczywają na dziale u Mierzwów”39.

Pogrzebowe orszaki podążały z żałobną pieśnią  Franciszka Karpińskiego
(1741-1825) na ustach: Zmarły człowiecze, z tobą się żegnamy.
Przyjmij dar smutny, który ci składamy. Trochę na grób twój
porzuconej gliny od twych przyjaciół, sąsiadów, rodziny…
 Smutne żniwo „grasującego powietrza”

Wiosną 1831 roku wojska rosyjskie wyprawione na Węgry przeciwko powstaniu przyniosły cholerę do Królestwa. Wkrótce epidemia rozprzestrzeniła się na Galicję i Wielkopolskę. W samej tylko Galicji ofiarą śmiertelnej zarazy padło 93 000 osób, we Lwowie i w Krakowie ponad 4% mieszkańców40. W obliczu szalejącej epidemii ks. Józef Zubrzycki (1759-1833), pragnąc zapobiec rozprzestrzenianiu się cholery, nie pozwolił odprawiać w kościele św. Sebastiana Mszy świętych, jak to miało miejsce w przeszłości. Włościanie wnieśli zażalenie do Konsystorza Biskupiego w Tarnowie, który upoważnił dziekana myślenickiego do przeprowadzenia dochodzenia w tej sprawie. Tarnowski konsystorz 11 października 1832 roku udzielił rabczańskiemu proboszczowi, ks. Józefowi Zubrzyckiemu, wyraźnego wskazania, aby według niepamiętnego zwyczaju odprawiał ludowi w skomielniańskim kościele Mszę świętą z nauką cztery razy do roku w określonych dniach, mianowicie: w dniu św. Sebastiana (jeśli tylko 20 stycznia nie wypadnie w niedzielę); we wtorek w Oktawie Wielkanocy; we wtorek po Zielonych Świątkach; we wspomnienie Młodzianków Męczenników (28 grudnia)41.

We wrześniu 1831 na cholerę (Cholera Asiatica) zmarło w Rabce 12 osób42. Po ataku epidemii zachował się do dziś cmentarz choleryczny usytuowany na granicy Rabki i Skomielnej na wzgórzu Dzielce (644 m n.p.m.). Jest to jedno z miejsc pochówku zmarłych z obu miejscowości. Kamienna płyta, jedyna zachowana na cmentarzu, zawiera wyobrażenie czaszki i dwu skrzyżowanych piszczeli oraz napis: „Zwłokom ś.p. Anny Łopatowey i Zofii córki zmarłem na cholerę w roku 1832”43.

Zachowana do dnia dzisiejszego na cmentarzu
cholerycznym na Dzielcach kamienna płyta
 z 1832 roku upamiętniająca ofiary epidemii.
Fot. Jan Ceklarz.
Miłośnik Rabki i zarazem autor szkicu monografii geograficznej miasta, mgr Czesław Trybowski (1909-1966), tak pisał w roku 1961: „Choleryczny cmentarz na Dzielcach wydzielony spośród uprawnych pól, o zmurszałym pochylonym krzyżu, w otoczeniu samosiewek osiki, porósł trawą i zielskiem z jedną jedyną kamienną płytą na grobie Katarzyny Łopaty44 jest jednym z wspomnień „tych dni przesmutnych, po których ludzie jak po urwisku pochyłym staczali się w przepaść nędzy coraz to straszniejszej”…”45.

Niemy świadek żywej dawniej pamięci o tych,
których życie pochłonęła przedwczesna śmierć.
Krzyż na cmentarzu cholerycznym na Dzielcach.
 Fot. Jan Ceklarz.
Dokładna liczba osób pogrzebanych na Dzielcach pozostaje nieznana. Powracające ataki cholery pochłonęły w parafii w wieku XIX jeszcze wiele istnień ludzkich. Choroba ta sprowadziła w Rabce w roku 1837 – 5 zgonów, 1849 – 14 zgonów, 1855 – 12 zgonów, 1873 – 4 zgony46.

Miejsce zbiorowej mogiły ofiar zarazy na Dzielcach oznaczone było przez drewniany krzyż, który w ciągu kilkudziesięciu lat uległ zniszczeniu. Wówczas Jan Mierzwa, mieszkający nieopodal, po zakończeniu służby wojskowej i po szczęśliwym powrocie do domu, sprawił nowy dębowy krzyż. Po odprawionej Mszy świętej w intencji zmarłych w czasie epidemii cholery, został on procesyjnie przyniesiony z kościoła parafialnego w Rabce na cmentarz. Miało to miejsce 29 października 1867 roku, o czym informuje ks. prob. Marcin Kasprowicz (1806-1870) w drugim tomie Książki Ogłoszeń Parafii Rabczańskiej47.

Uroczystość poświęcenia nowego krzyża na cmentarzu cholerycznym
na Dzielcach z udziałem księży i wiernych świeckich ze Skomielnej Białej
i Rabki, lata 30-te XX wieku. Fot. ze zbiorów Tadeusza Gacka.
Okres klęsk żywiołowych, powodzi i nieurodzajów (1844, 1846), doprowadził do głodu, w wyniku którego wybuchła kolejna epidemia. Na „grasujące powietrze” w roku 1847 złożyły się: głód (fames), nędza (egestas), dur brzuszny (typhus), czerwonka (dissenteria). Zdaniem dra Olszewskiego góralskie określenie „zawałnice” weszło także do ksiąg metrykalnych na oznaczenie błonicy (diphteria) i anginy (angina), a więc chorób atakujących układ węzłów chłonnych szyi i gardła48.

„Spostrzegamy zatem jak szkielet chwyta jedną ręką Cesarza,
drugą wskazuje na grób, przy którym leży godło doczesnej potęgi
– korono. Snać po raz pierwszy zadrżał nieugięty władca, z ust
jego wydziera się krzyk: Y iaż to niezwyciężony / S tobą mam
być zjednoczony / Wszystka moc Cesarska moja / Schnie
gdy się tknie ręka Twoja.” Tygodnik Illustrowany, nr 7, 1924 r.
Tragicznego roku 1847 w parafii rabczańskiej odnotowano 1910 zgonów49. Ks. Tomasz Zubrzycki nie omieszkał osobną adnotacją w Kronice Parafialnej opatrzyć szczególny dzień tego roku – 15 grudnia – kiedy to (pewnie po raz pierwszy od dłuższego czasu) nikt w parafii Rabka nie został pochowany50. Na przestrzeni lat 1847-1848, w samej tylko Skomielnej Białej zmarło 458 osób, co stanowiło 30% społeczności wsi51. W Rabce natomiast tragicznego roku 1847 odprawiło się ad patres 266 osób52. Wstrząsające są zapisy z ksiąg zmarłych, prowadzonych dla każdej ze wsi wchodzącej w skład parafii osobno. Warto przytoczyć kilka adnotacji pochodzących z księgi zgonów wsi Rabka53:

„Ale Śmierć zda się nie słyszeć rozpaczliwego wołania,
śpieszy dalej i zuniżonym gestem, schyla się do nóg Papieża,
by zabrać go ze sobą w ostatni taniec. Zrozumial najwyższy
Pasterz i mówi: Trzem Koronom nie Wybaczysz / W Raniec
z soba prosić raczysz / Musze z tobą choć nie mile /
Zażyć takiej krotofile.” Tygodnik Illustrowany, nr 7, 1924 r.
 „Nieznana dziewczyna znaleziona martwa dnia 28 czerwca na polu Tamalów, przy drodze publicznej”54. „Kobieta nieznana. Mówiła, że jest z Tęczyna. Głód. Umarła na zagrodzie Rakowska”55. „Wszystko niewiadome. Rodzaj śmierci nieznany. Dnia 15-tego zwłoki odniesione niewiadomo przez kogo”56. „Nieznany. Przypuszczalnie głód. Znaleziony w ogrodzie tego, który go pogrzebał 30 czerwca”57. „Znaleziony zamarznięty w Rabce naprzeciw kościoła Świętego Krzyża, gdzie żebrał” (wiek: ok. 20 lat)58. „Na drodze publicznej przy polu Wajdów znaleziona martwa”59. „W lesie Kaimów znaleziony martwy”60. „Umiera na schodach domu plebańskiego po nieszporach” (wiek: ok. 14 lat)61. „Chłopiec nieznany. Odniesiony niewiadomo przez kogo, bez trumny. Dzień śmierci nieznany”62.

„Lecz oto dogania straszliwa władczyni uciekające dzieci
i chwyta opasłego trefnisia, wołając doń z ironją: Twe y tego
Dziecka żarty / Za pieniądz teraz nie Warty / Tu to sęk się
Wydworować / Żeby z Śmiercią nie tańcować.”
Tygodnik Illustrowany, nr 7, 1924 r.
Według badań wspomnianego dra Zbigniewa Olszewskiego pomór roku 1847 mógł być też kolejnym atakiem dżumy63. Wprawdzie rozpoznanie „pestis” (dżuma) wprost nie pojawia się w rubryce „Morbus et qualitas mortis”64 ksiąg zmarłych, istnieje jednak zdaniem Olszewskiego poważne przypuszczenie, że pod rozprzestrzeniającym się w nad wyraz błyskawicznym tempie morem kryła się właśnie ta choroba65. Ani ospa, ani też dury, czerwonka i inne powszechne podówczas choroby zakaźne, nie powodują z reguły tak nagłych zgonów, z jakimi mamy do czynienia podczas pomoru roku 1847. Niezależnie od wieku ludzie umierali nagle, niejednokrotnie poza domem. Kiedy konającym spieszono z pomocą, nie mieli nawet na tyle siły, aby odpowiedzieć na pytania – skąd jest i jak się nazywa? Na bazie tych obserwacji dr Olszewski wnioskuje, że „pochód śmierci, wędrówka ludu, szalony popłoch i zbiorowa depresja mogły stanowić w roku 1847 odruch prymitywny wobec „Czarnej śmierci” czyli dżumy – grassującej powietrzem Podhala”66.

„Ów ciężką pracą strudzony wieśniak pociesza się jedną myślą,
że koniec jego jest podobny do końca magnata. Zaiste
nie omyliłeś się ubogi chłopku. Śmierć dumną nie będzie,
przyjdzie ona do cię z zaprosinami do swego koła – widzisz:
Y Ty Kmiotku Spracowany / W Śmiertelneś się wybrał tany /
Niepyszna Dama z Oraczem / Tak tańczy iako z
 Bogaczem.” Tygodnik Illustrowany, nr 7, 1924 r.
Pomór w roku 1847 pozostawił po sobie nie tylko ofiary śmiertelne, ale także całą rzeszę wycieńczonych i pozornych ozdrowieńców. W samej tylko Rabce w roku następnym umierają jeszcze 63 osoby. W rozpoznaniu przyczyny śmierci znaleźć można określenia: typhus (dur brzuszny – 15 ofiar), phtisis (suchoty), hydrops (wodna puchlina), in consumptione (charłactwo), variola vera (ospa prawdziwa).

Śmierć, mal. Ridinger
Apologetyczne post scriptum

Czas wreszcie na odparcie zarzutów postawionych przez jednego z Czytelników, który twierdzi, jakoby autor niniejszego artykułu posiadał „złe informacje”. Zespoły akt przechowywane w Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Archiwum Diecezjalnym w Tarnowie, Archiwum Państwowym w Krakowie, Archiwum Państwowym w Katowicach (Oddział w Żywcu), Archiwum Muzeum Etnograficznego w Krakowie, archiwach parafialnych w Rabce i w Skomielnej Białej, jak również XIX-wieczne źródła drukowane pozwalają na przeprowadzenie wnikliwej kwerendy, której efekty rzucają wiele światła na dzieje Rabki w dobie zaborów. Zachowane źródła są miarodajne, choć można z nimi rzecz jasna polemizować. Wydaje się jednak dalece nieuprawomocnionym poddawanie w wątpliwość wyników gruntownych badań, które autor przeprowadził pod naukową kuratelą wybitnych historyków Kościoła Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Interesujący jest skądinąd argument P.T. Adwersarza, przytoczony na potwierdzenie swojego stanowiska, mianowicie: „Co się zaś dotyczy kapliczki [na Dzielcach] to też pan Kowalczyk posiada informacje „wyssane z palca”, kapliczki powstawały przy szlakach handlowych i były swego rodzaju kierunkowskazami dla podróżników. Kapliczka o której pisze pan Kowalczyk jest właśnie jedną z takich kapliczek”. Tymczasem o takim właśnie doborze miejsca przeczytać można w książce „Szlakiem rabczańskich kapliczek”67. Respondent pomylił najwyraźniej cmentarz na Dzielcach i atak cholery z 1831 roku z mogiłą 8 osób zmarłych w Skomielnej Białej na dżumę w roku 1710. Stąd błędny wniosek, że „na wzgórzu graniczącym między Rabką a Skomielną Białą nie było nigdy cmentarza cholerycznego ani żadnego innego”. Dzięki Bogu, nie dalej jak miesiąc temu dane mi było stanąć na Dzielcach przy starym krzyżu postawionym w latach trzydziestych ubiegłego wieku w miejscu pochówku ofiar zarazy i poprzez liturgiczną modlitwę łączyć się z tymi, których ciała tam zostały złożone. Szanowny Oponent, opierając się na subiektywnych przeświadczeniach, podważył w swoim komentarzu szereg dawnych i nowych prac i publikacji na ten temat (Z. Olszewski, E. Trybowska, Cz. Trybowski, ks. J. Urbańczyk). Tuszę, że sprostowanie, któremu wszak służyć miał powyższy artykuł, spełni swoją rolę i okaże się wyczerpujące, byśmy mimo kryzysu współczesnej kultury z rewerencją myśleli o naszych antenatach68, którzy rodząc się wiele pokoleń przed nami, dla nas i za nas ponieśli swój ciężki człowieczy los.

Kamil Kowalczyk

Przypisy:

1.Por. hasło: coemeterium, [w:] A. Jougan, Słownik kościelny łacińsko-polski, Poznań-Warszawa-Lublin 1958, s. 118.
2.Por. hasło: κοιμάω, [w:] Słownik grecko-polski, [red.] Z. Abramowiczówna, t. 2, Warszawa 1960, s. 682-683.
3.Por. Z. Olszewski, Michał od Cyganów, t. 1, Rabka 1998, s. 124.
4.Por. hasło: cmentarz, [w:] Słownik polszczyzny XVI wieku, t. 3, Wrocław-Warszawa-Kraków 1968, s. 536; Słownik staropolski, [red.] S. Urbańczyk, t. 1, Warszawa 1953-1955, s. 314.
5.A. Sobczak, Poradnik cmentarny. Kościelne i cywilne normy prawne o cmentarzach i chowaniu zmarłych, wraz z orzecznictwem, Gniezno 2003, s. 11-12.
6.B. Ogrodowska, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, Warszawa 2001, s. 38.
7.Tamże, s. 37.
8.Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie (AKM), AV 7, k. 31.
9.Archiwum Parafii św. Marii Magdaleny w Rabce Zdroju (APR), T. 10. Liber Mortuorum 1649-1719.
10.APR, Liber Memorabilium Parochiae Rabka, s. 13; E. Głodkiewicz, Pomniki przyrody Powiatu Nowotarskiego. Rejon środkowy, Nowy Targ 2001, s. 38-50: Drzewa okalające stary kościół w Rabce, wpisane w 1932 roku w rejestr pomników przyrody to: trzy dęby szypułkowe (Quercus robur L.), kilka lip szerokolistnych (Tilia platyphyllos L.), trzy jesiony wyniosłe (Fraxinus excelsior L.) i klon jawor (Acer pseudoplatanus L.).
11.K. Kaszewski, Rabka, „Wędrowiec” 28:1901, s. 549.
12.APR, Liber Memorabilium Parochiae Rabka, s. 20.
13.<łac.> Kości wiernych pogrzebane R. P. 1802.
14.APR, T. 16. Liber Mortuorum pro pago Rabka 1786-1808.
15.W tomie 35. Liber Mortuorum pro pago Rabka 1836-1865 wydarzenie poświęcenia nowego cmentarza nie zostało odnotowane. Wzmianka o poświęceniu znajduje się natomiast w: Liber Memorabilium Parochiae Rabka, s. 37.
16.APR, Liber Memorabilium Parochiae Rabka, s. 45.
17.APR, Książka Ogłoszeń Parafii Rabczańskiej, t. 2, 27 sierpnia 1865 r.
18.AKM, APA 266, Pismo Starostwa w Myślenicach do Zwierzchności Gminnej w Skomielnej Białej, Myślenice 8 sierpnia 1882 r.
19.Tamże.
20.Archiwum Parafii w Skomielnej Białej (APSB), Księga Uchwał, Pismo Starostwa w Myślenicach do Zwierzchności Gminnej w Skomielnej Białej, Myślenice 24 kwietnia 1884 r.
21.APSB, T. 3. Liber Mortuorum, s. 66, nr 8 (z dopiskiem „in coemeterium in Skomielna”).
22.Z. Olszewski, Michał od Cyganów, t. 1, Rabka 1998, s. 124.
23.W rabczańskich księgach metrykalnych kapłani nazywali epidemię „grassans” lub „grassante”. Polskie słowo „grasować” wywodzi się od łacińskiego czasownika „grassor”, znaczącego tyle co „wałęsać się, chadzać, napadać, atakować, niszczyć”. Natomiast łaciński rzeczownik „grassator” oznacza grasanta, czyli grabieżcę, rabusia, bądź rozbójnika. Łatwo więc domyślić się znaczenia ludowej nazwy epidemii, która brzmiała „grassujące powietrze”.
24.APSB, Starożytne opisanie Kościołka S. Sobestiana w Skomielnejbiały do Państwa i Parafyi Rabskiey a do Dekanatu Myślenickiego należącego przepisana ile się czytać dało przez Pisarza wszelkiey wiary godnego, Myślenice 1833.
25.Dawny cmentarz na Dzielcach, http://skomielna.pl/index,php?go=pb13, 31 stycznia 2009 r.
26.Indult <łac. indultum> zezwolenie władzy duchownej na odstąpienie od przepisu kościelnego w pewnych szczególnych wypadkach.
27.APSB, Starożytne opisanie Kościołka S. Sobestiana w Skomielnejbiały…
28.J. Kracik, Pokonać czarną śmierć. Staropolskie postawy wobec zarazy, Kraków 1991, s. 160.
29.Tamże.
30.K. Kutrzebianka, Opis dawnego kościoła w Skomielnej Białej, b.m.r., mps, s. 5.
31.APSB, Księga Inwentarz Kościoła, Inwentarz z 1897 r.
32.J. Kracik, Pokonać czarną śmierć. Staropolskie postawy wobec zarazy, Kraków 1991, s. 169-172.
33.APSB, Księga Inwentarz Kościoła, Inwentarz z 1897 r.
34.Cyt. za: J. Kracik, Pokonać czarną śmierć. Staropolskie postawy wobec zarazy, Kraków 1991, s. 167.
35.J. Kracik, Pokonać czarną śmierć. Staropolskie postawy wobec zarazy, Kraków 1991, s. 161-164.
36.Rzeczony Walenty Kowalczyk (1822-1877), syn Jan i Magdaleny z d. Banaś, to krewny 5 stopnia w linii prostej autora artykułu.
37.APR, Książka Ogłoszeń Parafii Rabczańskiej 1850-1863, t. 1, 5 sierpnia 1855 r.
38.Archiwum Parafii w Jordanowie, Ogłoszenia parafialne, t. 1.
39.APR, Książka Ogłoszeń Parafii Rabczańskiej 1863-1880, t. 2, 27 października 1868 r.
40.K. Kowalczyk, Szlakiem rabczańskich kapliczek, Kraków 2004, s. 47.
41.APSB, Starożytne opisanie Kościołka S. Sobestiana w Skomielnejbiały…
42.APR, T. 16. Liber Baptisatorum, Copulatorum et Mortuorum pro pago Rabka 1786-1808.
43.C. Trybowski, Z dziejów Rabki-Zdroju, [w:] Trzydziestolecie Oddziału PTT-PTTK w Rabce, [red.] C. Trybowski, Rabka 1958, s. 30; K. Kowalczyk, Rabczańskie drzewiej, czyli 450 lat parafialnej historii, Kraków-Rabka 2008, s. 19; K. Kowalczyk, Szlakiem rabczańskich kapliczek, Kraków 2004, s. 46-47.
44.Trybowski podaje błędne imię. Winno być: Anny Łopaty.
45.C. Trybowski, Rabka – szkic monografii geograficznej, „Wiadomości Rabczańskie” 1993:40, s. 16.
46.APR, T. 35. Liber Mortuorum pro pago Rabka 1836-1865; T. 52. Liber Mortuorum pro pago Rabka 1866-1933.
47.APR, Książka Ogłoszeń Parafii Rabczańskiej 1863-1880, t. 2, 27 października 1867 r.; K. Kowalczyk, Rabczańskie drzewiej, czyli 450 lat parafialnej historii, Kraków-Rabka 2008, s. 19.
48.Z. Olszewski, Rozpoznanie lekarskie w Archiwum Rabki-Zdroju (1786-1920), Kraków 1961, s. 9-10; tenże, Groza grasującego powietrza przeszła górami, „Echo Krakowa” 8:1948, s. 3.
49.APR, Liber Memorabilium Parochiae Rabka, s. 37.
50.Tamże: „Nemo in Parochia Rabka sepultus”.
51.APSB, T. 2. Liber Mortuorum 1834-1861.
52.APR, T. 35. Liber Mortuorum pro pago Rabka 1836-1865.
53.Tamże.
54.Ignota Puella inventa mortua die 28 Jun. in agro Tamalów penes viam publicam.
55.Ignota mulier. Dicebat se esse ex Tęczyn Fames (:umarła na zagrodzie Rakowska:)
56.Ignota omnia. Qualitas mortis ignota. Die 15to adlatum cadaver nescitur a quo.
57.Ignotus; Fames probabiliter. Inventus in hortulo cooperatoris huj. mortuus 30 Jun.
58.Congelatus inventus in Rabka versus Eccl. S. Crucis. Mendicabat.
59.In via publica penes agrum Wajdów mortua inventa.
60.In sylva Kaimów inventus mort.
61.Mortua in gradibus domus plebanalis post Vesperas.
62.Puer ignotus. Adlatus nescitur a quo, sine tumba. Dies mortis ignotus.
63.Z. Olszewski, Rozpoznanie lekarskie w Archiwum Rabki-Zdroju (1786-1920), Kraków 1961, s. 18-19.
64.<łac.> Choroba i właściwość, natura śmierci.
65.K. Kowalczyk, Miejsca kultu religijnego w Rabce Zdroju, Kraków 2003, s. 28-30.
66.Z. Olszewski, Rozpoznanie lekarskie w Archiwum Rabki-Zdroju (1786-1920), Kraków 1961, s. 19.
67.K. Kowalczyk, Szlakiem rabczańskich kapliczek, Kraków 2004, s. 15, 45.
68.<łac. antenatus> przodek (ante – przedtem, natus – urodzony).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza