Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karolina Panz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karolina Panz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

Rabczański sztetl - cz. 2

Bożnicę bardzo dobrze zapamiętała rabczanka, Katarzyna Luberda. Oto jej wspomnienia: Widok Żydów w czarnych kapeluszach z pejsami i długimi brodami nie był nam obcy. Często rodzice wysyłali nas po chleb do piekarni Stillera, przez co nasza droga przebiegała obok Bożnicy. Do bożnicy prowadziły schody. Co dwa stopnie był podest na których znajdowały się brązowe ławki z oparciem. Bożnica była dużym budynkiem posiadającym sporo wielkich okien przez które obserwowaliśmy co dzieje się w środku. To była piękna drewniana Synagoga, od wzgórza chroniona murem oporowym. Wybudowana na platformie prostokąta 9 na 15 metrów, na podmurówce z kamienia. Pokrycie tworzyła wartościowa blacha, zrabowana później przez Niemców po dwóch lub trzech latach od wybuchu wojny w trakcie rozbierania bożnicy. Do środka wpadało dużo światła przez przestronne okna z łukami i kolorowymi szybkami w górnej części. Wieczorem kiedy bożnica była rozświetlona widać było, że wszystko tam błyszczało. Bożnica miała babiniec dla kobiet. Wejście znajdowało się od zachodniej strony, prowadziły do niego schodki. Bożnica miała dwa pomieszczenia. W pierwszym przy wejściu była umywalka do obmywania rąk, znajdowały się tam zawieszki na płaszcze, regały z książkami. W drugim była obszerna sala z rzędami ławek, bimą i świętą skrzynią. Przy wejściu do Bożnicy znajdowała się tablica z dziesięciorgiem przykazań. 

Sztetl, rys. Marcin Kitz

niedziela, 31 sierpnia 2014

Rabczański Sztetl - cz. 1

Co i w jaki sposób, napisać o społeczności, o której niewiele wiadomo? Gdzie znaleźć potrzebne informacje? Nie wiemy... Zdajemy sobie jednak sprawę, że podążając po zatartych śladach, jakie pozostawiła po sobie funkcjonująca w Rabce społeczność żydowska, i korzystając ze strzępów zdobytych informacji, choćby w małym stopniu uzupełnimy kolejne białe karty historii naszej miejscowości. Przypomnimy dzisiejszym mieszkańcom Rabki ich dawnych sąsiadów, z którymi terror hitlerowski rozprawił się bardzo brutalnie. Chcemy przywołać wydarzenia, odnaleźć miejsca, wyrwać z otchłani zapomnienia sylwetki ludzi, którzy włożyli wkład w nasze miasto, budowali je i traktowali jak swoje do czasu, gdy ich plany niespodziewanie i niezależnie od nich legły w gruzach. Gdzie podział się ten gwar rabczańskiej ulicy? Starozakonni i ich śpiewny język jidysz? Sklepikarze? Pan Steiner ze swoimi bławatami w rynku, zachęcający do robienia zakupów, zawsze uśmiechnięty? Gdzie ten wspaniały zapach unoszącej się woni świeżo upieczonych kajzerek z nowoczesnej, jak na tamte czasy, Piekarni Mechanicznej Pana Stillera? Spróbujmy zmierzyć się z historią sprzed lat. Niech to będzie dla wszystkich pasjonatów historii, zaproszenie do wspólnej wyprawy do tamtej Rabki.

Górale rabczańscy na tle żydowskich zabudowań otaczających Rynek.
Fot. ze zbiorów Józefa Szlagi