niedziela, 20 czerwca 2010

List o Niepodległości

17 czerwca 2010 roku w Krakowie odbyło się uroczyste zakończenie Małopolskiego Roku Historii Najnowszej, który został zorganizowany przez Małopolskiego Kuratora Oświaty. Podczas uroczystej gali, na którą do teatru „Groteska” przybyło 280 laureatów z całego kraju, podsumowano konkursy, które Kuratorium zorganizowało dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. W konkursach tych wzięła udział młodzież z 11 województw. Podczas uroczystości podsumowano między innymi ogólnopolski konkurs "Losy Bliskich i Losy Dalekich - życie Polaków w latach 1914-1989", na który uczniowie Gimnazjum nr 1 w Rabce – Zdroju przygotowali cztery prace. Ewa Wrzeszczak i Paulina Żółtek z klasy II a przygotowały pracę na temat wojennych losów pp. Elfrydy i Czesława Trybowskich pt. „Wojenne losy Jadwigi i Biruty”. Kamil Romański z klasy III a pracę pt. „Okruchy tamtych dni”, która opowiada o partyzanckiej działalności jego dziadka Kazimierza Romańskiego „Romka”. Praca „Plakat Śmierci” napisana przez uczennicę klasy III c Martę Sokołowską przedstawia losy, mieszkańców Rabki, Andrzeja Stalina, Jana Peruckiego i Władysława Barana, którzy zostali rozstrzelani przez hitlerowców w masowej egzekucji w Kuźnicach 30 maja 1944 roku. Iwo Kościelniak z klasy III e jest autorem pracy „List o Niepodległości”, w której przedstawił wkład mieszkańców Rabki w walce o niepodległość. Prace Marty Sokołowskiej i Iwa Kościalniaka znalazły się wśród wyróżnionych prac na etapie wojewódzkim konkursu, zaś praca Kamila Romańskiego została wyróżniona na etapie ogólnopolskim przez Fundację Armii Krajowej w Londynie. Prace te można będzie przeczytać na naszej stronie. Zaczynamy od dzisiaj. Na początek praca Iwo Kościelniaka, której autor wcielił się w postać ucznia Gimnazjum Jana Wieczorkowskiego, który w liście pisanym do swego starszego kolegi przedstawia wkład Rabczan w dzieło Niepodległości.


Rabka, 11 października 1938 r.

      Drogi Leszku!

Zaprawdę ucieszył mnie twój list, informujący o Waszych studenckich planach wsparcia pomysłu Małopolskiego Roku Historii Najnowszej! Bo jakże mało osób zdaje sobie sprawę, jak wiele uczyniło Podhale dla wspólnej sprawy Niepodległości. W swym ostatnim liście, prosiłeś o jakiekolwiek informacje dotyczące wkładu Rabczan w ten wielki czyn zbrojny, gdyż wraz z kolegami przygotowujecie pracę o czynach niepodległościowych na terenie województwa krakowskiego. Początkowo myślałem, że nie podołam takiemu wyzwaniu, przecież Wy studenci, a ja zwykły gimnazjalista. Jak wiesz uczęszczam do Prywatnego Gimnazjum dra Jana Wieczorkowskiego, które mieści się w odnowionych budynkach byłego dworu Zubrzyckich. U nas w szkole również chciano upamiętnić okrągłą, dwudziestą rocznicę, odzyskania niepodległości. Dlatego zaraz po rozpoczęciu roku szkolnego przedstawiłem Twą prośbę kolegom, a potem nauczycielowi historii. Postanowił nam pomóc. Zapoznał nas z informacjami jakie miał na ten temat i zaproponował osoby z którymi mogliśmy porozmawiać. Spędziliśmy wiele godzin na rozmowach ze świadkami tamtych wydarzeń. To, co udało się ustalić, znacznie przekroczyło nasze oczekiwania. Nie uwierzysz ile widzieliśmy pamiątek i zdjęć z tamtego okresu. Poznani legioniści zabrali nas do miejsc związanych z tamtymi wydarzeniami. Z każdym spotkaniem zdobywaliśmy coraz więcej materiałów. Zebrane wspólnie zapiski i dokumenty ułożyłem w całość. Mam nadzieję, że moje podejście do tematu sprosta Waszym oczekiwaniom.

Prywatne Sanatoryjne Gimnazjum Męskie
dra Jana Wieczorkowskiego
W początkach wieku Podhalański Orzeł wzbił się do lotu. Jak grzyby po deszczu powstawały organizacje gimnastyczne i sportowe, które z czasem wzięły sobie za cel przygotować młodzież do walki o wolną Polskę. Najprężniej rozwijało swą działalność Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, którego gniazdo w Nowym Targu działało od 1890 roku, a w Jordanowie od roku 1896. Organizacja ta działała również na terenie Makowa Podhalańskiego, gdzie jednym z jej założycieli był rabczański adwokat Alfred Hubiszta. Lud tutejszy przeżywał dolę i niedolę mocarnej Polski – pisała Gazeta Podhala - przez przeszło 7 wieków, widział jej wzloty i czasy upadku, stąd zrodziła się jego wierność i przywiązanie do wszystkiego co Polskie, umiłował pieśń, strój góralski, a przede wszystkim tradycję odziedziczoną po przodkach. Nie dziw więc, że gdy po latach niewoli zbliżał się moment wskrzeszenia niepodległej Polski, a na zew Wielkiego Marszałka zaczęło się organizowanie zbrojnego czynu, porwały się do lotu i orlęta rabczańskie, aby wespół z młodzieżą całej Polski rozprawić się z ciemiężcą. Wspaniały obchód rocznicy grunwaldzkiej w 1910 r., rozświetlił tutejszym góralom mroki niewoli – zapłodnił ich dusze buntem duchownym przeciw zaborcy, przypomniał ich rycerskie czyny bohaterów narodowych, rozpalił tęsknotę do wolności i napoił wstrętem do austriackich porządków.

Dr Alfred Hubiszta podczas przemówienia z okazji poświęcenia
kamienia węgielnego pod budynek Sokoła
w Makowie Podhalańskim, 1907 rok
Na terenie powiatu nowotarskiego od połowy 1911 roku działały również Drużyny Podhalańskie. Pod koniec 1913 roku część członków nowotarskiego „Sokoła” opuściła jego szeregi i powołała do życia Polską Drużynę Strzelecką, którą podporządkowano Komendzie Obwodu w Krakowie. Po zgłoszeniu drużyny, z komendy w Krakowie do Nowego Targu przybył Aleksander Jerzy Narbut, późniejszy generał Narbut-Łuczyński. Zwołał zebranie, które odbyło się 1 grudnia 1913 roku. Wśród 150 zebranych osób, Aleksander Narbut ogłosił powstanie IV Polskiej Drużyny Strzeleckiej. W skład jej zarządu weszli: prezes – dr Franciszek Styś, zastępca - Ludwik Kłos, sekretarz - dr Ignacy Dziedzic, skarbnik - Julian Lubertowicz, który równocześnie jako podchorąży został Komendantem nowotarskiej drużyny i całego Okręgu Podhalańskiego.

IV Polska Drużyna Strzelecka na terenie Nowego Targu liczyła jedną kompanię, podzieloną się na cztery plutony. Strzelcy należący do 1 i 2 plutonu brali udział w ćwiczeniach wojskowych, które odbywały się cztery razy w tygodniu. W skład 3 plutonu wchodzili rezerwiści armii austro-węgierskiej, którzy ćwiczyli w każdą niedziele i w święta. Do 4-ego plutonu należeli członkowie wspierający, których zadaniem było wspomagać drużynę materialnie i propagować ją w społeczeństwie. Okres wyszkolenia Strzelców 1-ego i 2-ego plutonu miał trwać rok, po jego upływie mięli przechodzić do rezerwy. Za wyszkolenie wojskowe odpowiadała Rada Wojenna, której przewodniczącym był Julian Lubertowicz. Dzięki ofiarności społeczeństwa oraz składkom członkowskim udało się pozyskać fundusze na zakup ekwipunku żołnierskiego dla 60 Strzelców.W skład IV Polskiej Drużyny Strzeleckiej wchodził również oddział strzelców z Rabki.

Stanisław Stampf’l komendant
rabczańskiej Drużyny Strzeleckiej
Drużyna rabczańska powstała wcześniej niż nowotarska. Już 12 października 1913 roku z inicjatywy Jerzego Czoponowskiego, pracownika Uniwersytetu Jagiellońskiego, delegata Komendy Obwodu Polskiej Drużyny Strzeleckiej w Krakowie, który przybył do Rabki. Zwołano tajne zebranie młodzieży w domu Józefa Klempki. Delegat gorąco przemówił do młodzieży w wieku 18-26 lat i zachęcił ją do założenia w Rabce drużyny strzeleckiej. Myśl tą przyjęto oklaskami i natychmiast zapisało się na jej członków kilkudziesięciu młodzieńców. Na komendanta powołano Stanisława Stampf’la, który w tym czasie był zarządcą dóbr dr Kazimierza Kadena, a obecnie jest właścicielem znanego w Polsce pensjonatu „Szarotka”. Zastępcą komendanta został Józef Klempka. Na kolejnym zebraniu wyłoniono zarząd drużyny, w skład którego weszli: prezes - kupiec Teofil Kłosiński i członkowie: aptekarz dr Władysław Miętus, kupiec Ludwik Moskalski, ks. wikary Jan Surowiak oraz Michał Szwab i Juliusz Szaflik.

Dr Władysław Miętus, aptekarz,
członek zarządu drużyny rabczańskiej
Drużyna Strzelecka w Rabce składała się z 35 osób. Każdy jej członek płacił miesięcznie po 20 halerzy składki. Cotygodniowe ćwiczenia wojskowe odbywały się, w miejscu, gdzie stoją dzisiaj wille „Rokitna”, „Modrzejówka” i „Sławomir”. Ćwiczono również nad rzeką Rabą, koło domu pana Rogowca, obok dzisiejszej willi „Florianki”. Frekwencja była dobra, - wspominał jeden z członków drużyny - ćwiczono chętnie i ochoczo, najpierw w ubraniach cywilnych, a później w czapkach drużyniackich, kupionych ze składek członkowskich. Na początku 1914 roku zakupiono mundury, składające się z bluzy, pasa, spodni i czarnych wysokich jeździeckich butów. Zakup był możliwy dzięki pomocy rabczańskiej firmy Henryka Steinera. Następnie postanowiono zaopatrzyć drużynę w broń. Zebrane składki nie wystarczały na jej zakup. W takich okolicznościach postanowiono zorganizować dwie imprezy taneczne, podczas których zbierano fundusze na zakup broni potrzebnej do ćwiczeń. Po pewnym czasie drużyna miała na swym wyposażeniu krótkie karabinki, zwane „Kropaczkami” z trójkątnymi długimi bagnetami. Kupiono też kilka „Werndli” z 1879 roku, niestety nie nadawały się do ćwiczeń w strzelaniu, gdyż zamki ich były uszkodzone. Wykorzystywano je jednak podczas musztry. Mieli też strzelcy tornistry z cielęcej skóry, ładownice, plecaki i kociołki. Oprócz tego na wyposażeniu drużyny była sygnałówka i 6 innych trąbek do marszów sygnałowych.

Rabczańska Drużyna Strzelecka pod Pomnikiem Grunwaldzkim
w Krakowie, 1914 rok
Po wyposażeniu w niezbędny sprzęt drużyna mogła zaprezentować się mieszkańcom Rabki i okolic. W tym celu zorganizowano kilka przemarszów na Słone, pod Grzebień i do Chabówki. Najwspanialszy był marsz w dniu 3 Maja 1914 roku, w rocznicę uchwalenia Konstytucji. Kolejny na odpust do kościółka św. Krzyża, gdzie Drużyna Strzelecka wzięła udział w uroczystej Mszy świętej. Górale miejscowi odnosili się życzliwie do ćwiczącej młodzieży strzeleckiej, - donosiła Gazeta Podhala - chodzili chętnie na imprezy strzeleckie i przyglądali się ciekawie ćwiczeniom drużyniaków. Kaden Kazimierz senior użyczał pomocy drużynie w formie dostarczania opału i bezpłatnego lokalu. Zaraz po wybuchu wojny światowej dał Kaden Kazimierz 600 koron w książeczce oszczędnościowej i 1 152 korony w gotówce na cele legionów. Córki jego Magd i Helena uczestniczyły w każdej imprezie strzeleckiej i wspierały ją materialnie. Ks. proboszcz Zych delegował na zebranie strzeleckie wikarego ks. Surowiaka, który czuwał, aby propaganda idei niepodległościowej odbywała się w duchu zgodnym z zasadami religii.

Przez cały ten czas drużyna często odbywała ćwiczenia polowe, zarówno dzienne i nocne, na terenie pomiędzy Nowym Targiem a Rabką. Drużyna Strzelecka z Rabki wspólnie z drużyną nowotarską na polecenie Okręgu Krakowskiego zorganizowała ćwiczenia w ostrym strzelaniu na Obidowej. Wzięła również udział w trzydniowych manewrach w okolicach Szczawnicy z drużynami z Nowego Sącza i jego okolic.

Kościół św. Krzyża na Obidowej
W lipcu 1914 roku, na dwa tygodnie przed ogłoszeniem mobilizacji przez władze austro-węgierskie, z inicjatywy dra Kazimierza Kadena, właści-ciela Zakładu Kąpielowego w Rabce, odbył się w Parku Zdrojowym wielki festyn na cele Drużyny Strzeleckiej. Udało się zebrać znaczną kwotę tysiąca koron, która została przezna-czona na pokrycie wydatków związanych z wyruszeniem części ochotników na bój o wolność Ojczyzny.

Strzelcy nowotarscy na ćwiczeniach w Pieninach,
kwiecień 1914 roku
1 sierpnia 1914 roku władze Austro-Węgier ogłosiły mobilizację. Część członków drużyny powołana została do wojska, między innymi komendant Stanisław Stampf’l i Józef Klempka. 4 sierpnia 1914 roku przyjechał do Rabki delegat Okręgu Krakowskiego, który zabrał ze sobą kilku ochotników oraz całe wyposażenie rabczańskiej drużyny. W następnych tygodniach kolejni mieszkańcy Rabki wstępowali do powstających Legionów. Z drużyny rabczańskiej walczyło w Legionach Józefa Piłsudskiego 12 strzelców, innych wcielono do armii austro-węgierskiej.

Józef Piłsudski na czele kompanii Związku Strzeleckiego
w Zakopanem. Obok niego maszeruje szef sztabu
Kazimierz Sosnkowski, 1912 rok
Wybuch I wojny światowej zahamował rozwój Rabki jako zdrojowiska. Liczba przybywających na leczenie drastycznie spadła. Na szczęście nie została ona dotknięta zniszczeniami wojennymi jakich doznały inne tego typu miejscowości. Czasopismo „Kurier dla wszystkich”, z dnia 30 października 1914 roku, informowało: Według dr. J. Jaworskiego podczas toczącej się obecnie wojny uległy zniszczeniu zakłady kąpielowe w Solcu, Busku, Nałęczowie, Ciechocinku, Chojnach, Inowłodzu, Górze Czarneckiej i w Druskienikach. Zniszczone zostały pozatem: Rymanów, Niemirów i Lubień. Ocalały: Rabka, Iwonicz, Zakopane, Szczawnica, Krynica i Żegiestów – znajdujące się w Galicyi. Dotąd wiele osób jest tam więzionych jako jeńcy. Niemcy potraktowali zdrojowiska z prawdziwą nienawiścią do Słowian. Ks. prałat Mateusz Zdebski zapisał na kartach Kroniki Parafialnej, że podczas I wojny światowej przechodziły wprawdzie przez Rabkę różne wojska, lecz mieszkańcy nie ponieśli z tego powodu żadnych szkód. W czasie bitwy pod Limanową we dworze stacjonował Austriacki Sztab Generalny. W Chabówce był szpital polowy. Pomiędzy Chabówką a Mszaną Dolną, dokąd dochodziły patrole rosyjskie, kursował pociąg pancerny. Na naszym cmentarzu spoczywa około 40 żołnierzy różnej narodowości poległych w czasie bitwy pod Limanową.

Pociąg amunicyjny Legionów Polskich na dworcu w Chabówce
Na tym jednak nie koniec, z przeprowadzonych rozmów dowie-dzieliśmy się, że na terenie Rabki w latach 1915-1917 z inicjatywy Józefa Piłsudskiego organizowana była Letnia Szkoła Wojskowa dla ochotników do Legionów. W ramach tej szkoły organizowano na terenie Podhala obozy szkoleniowe, które ulokowano miedzy innymi w Zarytem i Rabce. Wraz z komendantem, Józefem Piłsudskim do Zarytego przybyli major Edward Rydz-Śmigły, podpułkownik Kazimierz Sosnkowski, kapitan Tadeusz Kasprzycki, podporucznik Stefan Rowecki, major Michał Rola-Żymierski. Miejscowa ludność ciepło przyjęła legionistów, zapewniając im wyżywienie i kwatery. Józef Piłsudski został zakwaterowany w domu Andrzeja Polczaka, natomiast jego sztab u gospodarza Józefa Rapacza.

Józef Piłsudski

Po lewej: Dom Józefa Rapacza w Zarytem, w którym znajdowała się kwatera 
sztabu Letniej Szkoły Wojskowej w 1915 roku. Po prawej: Dom Andrzeja Polczaka 
w Zarytem  w którym w 1915 roku kwaterował  Józef Piłsudski.
Legioniści otrzymali kwatery w okolicznych domach, a część z nich nocowała w namiotach. Codzienne ćwiczenia przysposobienia wojskowego legioniści odbywali na placu festynowym, obok stacji kolejowej w Zarytem. Ćwiczenia polowe odbywały się również nad rzeką Rabą, na Dzielcach, na Grzebieniu, na Słonem i w Chabówce. Za realizację programu szkolenia odpowiedzialni byli kapitan Tadeusz Kasprzycki i major Michał Rola-Żymierski.

Obóz legionistów nad rzeką Rabą
W 1916 roku, podczas kolejnego pobytu legionistów, właściciel Zakładu Kąpielowego dr Kazimierz Kaden zaprosił Komendanta z jego sztabem do siebie. Józef Piłsudski został zakwaterowany w willi znajdującej się w zakładzie. Dzisiaj dom, na cześć Komendanta nazywany jest przez mieszkańców Rabki „Maciejówka”, gdyż Marszałek w tamtych czasach nosił czapkę - maciejówkę. Oficerowie sztabu zamieszkali w domach na Słonem. Legioniści żywili się u gospodarzy na swoich kwaterach oraz w restauracji u Wenca przy ul. Wąskiej, obok stacji kolejowej. Franciszek Wenc, z zawodu kucharz, założył restaurację i wyszynk. Był pierwszym restauratorem w Rabce. Odkąd go pamiętam – opowiadał nam jeden ze starszych mieszkańców Rabki - miał siwe, wspaniałe włosy i wąsy. Był dowcipny i pełen wigoru. Gości swoich traktował jak przyjaciół, byli to przecież przeważnie jego rówieśnicy, jak Kłosiński, Stampfl, Miętus, Siwek i inni. Toteż grał z nimi w „66”, „oko” lub w „durnia”. Oczywiście takie posiady u Wenca przeciągały się do późnych godzin nocnych. Popijano, żartowano i śmiano się.

Willa „Maciejówka” w Rabce,  kwatera Józefa Piłsudzkiego
Restaurator wraz z rodziną bardzo ciepło przyjął nowych gości. O tamtych chwilach opowiedział nam wnuk właściciela restauracji, Zbyszko Nowak, który zna je z opowieści dziadka. W 1916 roku Józef Piłsudski przebywał ze strzelcami w Zarytem, ale zaproszony przez Kadenów, przyjechał do Rabki. Oddali mu do dyspozycji willę nazwaną później „Maciejówką". Legioniści Piłsudskiego mieszkali na Słonem w willach wynajętych. Stołowali się u Wenca w restauracji koło stacji kolejowej. Opowiadał mi dziadek, że Piłsudski przeprowadzał ćwiczenia wojskowe ze swoimi Strzelcami na Dzielcach, w terenie pagórkowatym. Nieraz spóźnieni przychodzili na obiad wieczorem. Pamiętał ich doskonale, jak wiązali konie przy płocie. Strzelcy wbiegli do sali restauracyjnej na zasłużony posiłek po ćwiczeniach wojskowych i wołali: „Wenc, jest co jeść?” „Jest gulasz” odpowiadał Wenc. „Dawać gulasz!” Wodzili rej u Wenca. Śpiewali swoje żołnierskie piosenki: „O mój rozmarynie”, „Białej róży kwiat”, „Wojenko, wojenko”, „Jak to na wojence ładnie”, „Ułani, ułani malowane dzieci” i tą najpiękniejszą:
„Hej, Strzelcy wraz, nad nami Orzeł Biały,
a przeciw nam śmiertelny stoi wróg!"

Po lewej: Restauracja Franciszka Wenca.
Po prawej: Legioniści podczas pobytu w Rabce.
Mieszkańcy Rabki wspierali legionistów. Szyli dla legionistów mundury, czapki maciejówki oraz opaski w kolorze biało - czerwonym - kolorze barw naszej kochanej Polski. Marsze, ćwiczenia, barwne mundury, szczytny cel nie pozostały bez wpływu na rabczańską młodzież, która tak jak w 1914 roku również w kolejnych latach zasilała Legiony. W lipcu 1917 roku legioniści zniknęli z ulic Rabki. W tym czasie żołnierze legionów odmówili złożenia przysięgi na wierność Cesarzowi Austro-Węgier. Zostali rozbrojeni i umieszczeni w obozach jenieckich, miedzy innymi na terenie Węgier. Dziadek Wenc wspominał wnukowi: Posmutniało w Rabce, gdy legioniści za odmowę przysięgi na wierność Austrii zostali wywiezieni do obozów na Węgrzech. Słali do mych córek pozdrowienia i kartki miłosne. Pozostał po nich w Rabce krzyż pamiątkowy, przed którym przysięgali na wierność Polsce. „Przechodniu patrz na ten krzyż! Legiony Polskie wzniosły go wzwyż. Obecnie odbywają się przed nim manifestacje w rocznicę 11 Listopada, Święta Odzyskania Niepodległości.

Karty pocztowe od legionistów
Przez cały czas I wojny światowej Rabka, jej pensjonaty i wille, które przekształcono na szpitale, służyły rannym żołnierzom. Potwierdzenie tego stanowi artykuł „Szpital Czerwonego Krzyża w Rabce” zamieszczony w „Nowościach Illustrowanych” z dnia 6 maja 1916 roku: W listopadzie zeszłego roku został, jak wiadomo, szpital Ligi kobiet dla Legionistów polskich w Rabce objęty przez krajowe Stowarzyszenie Czerwonego Krzyża. Składał on się wówczas z dwóch objektów. W jednym z nich, a mianowicie w willi zwanej Nowy Dwór, mieścił się właściwy szpital, na pięćdziesiąt łóżek, w drugim, Białym Domku, pomieszczono administrację. Stowarzyszenie Czerwonego Krzyża nosiło się z zamiarem rozszerzenia szpitala w Rabce, co też obecnie, z nastaniem pory ciepłej, uskuteczniono. Z dniem 1 maja otwarto nowy oddział szpitalny na dalszych sto łóżek, w willi Pod Matką Boską. Oddział ten ma służyć wyłącznie dla Legionistów. W ten sposób została zrealizowaną szlachetna myśl założycielek, a Stowarzyszenie Czerwonego Krzyża złożyło nowy dowód żywotności i planowej pracy w usługach wielkiej idei w ogólności, a własnego społeczeństwa w szczególności.

Legioniści przed willą Nowy Dwór
Wspomniana w artykule Liga Kobiet od samego początku istnienia przyjęła jako jeden z najważniejszych celów swej pracy pomoc moralną oraz materialną dla rodzin, a szczególnie dla dzieci poległych legionistów. Czasopismo „Na Posterunku” z dnia 1 grudnia 1918 roku w artykule „Nasze akcye humanitarne” informowało: … największą troską, ale i chlubą pracy Ligi na tem polu stanowi Ognisko dla dzieci Legionistów w Rabce (...) urządzone jest na 30 dzieci, doskonale zaprowiantowane i starannie prowadzone przez p. Pawlewską przy pomocy 2 ochroniarek wyszkolonych. Rabka – miejscowość lecznicza dla dzieci – jest dlań najodpowiedniejszem pomieszczeniem. Tą przystanią dla dzieci poległych żołnierzy Legionów Polskich była willa „Maciejówka”, w której wcześniej mieszkał Józef Piłsudzki.

Dzieci przed willą Maciejówka
Na zakończenie należy wspomnieć najbardziej zasłużonych mieszkańców Rabki, którzy przelewali krew w walkach za wolność i niepodległość naszej ojczyzny. Do nich należą między innymi Jan Nalepa, Andrzej Janowiec, Franciszek Steiner. Jan Nalepa i Franciszek Steiner byli legionistami, a następnie walczyli w wojnie z bolszewikami, za męstwo i odwagę w bitwie o Warszawę w 1920 roku zostali odznaczeni Krzyżem Walecznych i Medalem Niepodległości. Andrzej Janowiec walczył na frontach rosyjskim i włoskim, gdzie dostał się do niewoli. Po wyjściu z niewoli zgłosił się na ochotnika do polskiego wojska. Następnie walczył na Wołyniu w oddziałach dowodzonych przez generała Józefa Hallera. W 1920 roku zakończył służbę wojskową w randze porucznika. W I i II Brygadzie Legionów służyli między innymi: Władysław Klempka, Stefan Widzisz, Stanisław Żmuda, Franciszek Żmuda, Jędrzej Szczęśniak, Jan Szczęśniak, Tomasz Wacławik, Jan Suski, Błażej Czyszczoń, Jan Targosz, Józef Polczak, Tomasz Rogowiec.

Jan Nalepa i Andrzej Janowiec
I jeszcze jedno, dzięki tym poszukiwaniom, odnalazłem informacje dotyczące mego wuja, Czesława Kościelniaka, który był jednym z członków rabczańskiej Drużyny Strzeleckiej.

Tyle udało nam się ustalić. Myślę Leszku, że informacje do których udało się dotrzeć będą dla Was pomocne. Mam nadzieję, że wasza praca upamiętni walczących o niepodległość ojczyzny, wśród których należyte miejsce powinni zająć Rabczanie i to nie tylko wymienieni z nazwiska, ale również Ci bezimienni, którzy swym czynem i sercem poparli tą wielką sprawę jaką była walka o niepodległość. 

Pozdrawiam!

P.S. Do listu dołączam kilka zdobytych z wielkim trudem archiwalnych zdjęć przedstawiających strzelców i legionistów w Rabce oraz trochę fotografii zrobionych podczas szkolnych wycieczek do miejsc związanych z Drużyną Strzelecką oraz pobytem legionistów. 

Na koniec jeszcze kilka słów uzupełnienia, już nie do „Leszka” lecz dla czytelników. Wspomniany przeze mnie w liście „wuj” Czesław Kościelniak to naprawdę mój prapradziadek. Niewiele posiadam o nim wiadomości, gdyż w pożarze jego rodzinnego domu spłonęły wszystkie dokumenty i fotografie. Z przekazów rodzinnych zdobyłem tylko szczątkowe informacje: Urodził się 12 maja 1892 roku w Skomielnej Białej. W wieku 21 lat wstąpił do Drużyny Strzeleckiej w Rabce. Za działalność niepodległościową został odznaczony Krzyżem Niepodległości. Miał dwóch synów: Stanisława i Michała oraz córkę Agnieszkę. Gdy wybuchła II wojna światowa wstąpił jako ochotnik do Batalionu Obrony Narodowej. Brał udział w obronie Wysokiej koło Jordanowa, gdzie został ciężko ranny 2 września 1939 roku. Umieszczono go w szpitalu polowym, gdzie z powodu obrażeń zmarł 5 lub 6 września 1939 roku. Nie wiadomo gdzie został pochowany. Jego pamiątkowy grób znajduje się w grobowcu rodzinnym na cmentarzu w Nowym Targu. Wojna nie oszczędziła również jego najbliższej rodziny. W 1941 roku jego syn Michał został rozstrzelany przez Niemców za pomoc Żydom, których ukrywał w kryjówce pod dachem stodoły.

Należałoby przypomnieć jeszcze późniejsze losy por. Andrzeja Janowca. 1 września 1939 roku jako rezerwista, w randze kapitana, został zmobilizowany i poszedł na wojnę. Dotarł aż pod Lwów gdzie dostał się do niewoli radzieckiej. Wywieziono go z innymi oficerami do obozu w Starobielsku. Tam został zarejestrowany jako więzień nr 3914. W marcu 1940 wraz ze swoimi współtowarzyszami został zamordowany w podziemiach więzienia NKWD w Charkowie. Jego grób znajduje się prawdopodobnie na cmentarzu w Piatichawkach pod Charkowem gdzie pochowano ponad 3 tysiące oficerów polskich zamordowanych w siedzibie NKWD. 

Zespół Historia Rabki składa podziękowania za pomoc w zdobyciu materiałów p. Dorocie Wójcik, p. Józefowi Szladze, p. Piotrowi Romańskiemu. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza